Zaciągnąłeś kredyt wartości 220 tys. zł, omijając dzięki kreatywności wkład własny. Natychmiast po wzięciu kredytu dochodzi do sytuacji kryzysowej:

      Rada Polityki Pieniężnej podwyższa główną stopę procentową do poziomu 7%, a w ślad za nią podąża WIBOR. Twoje oprocentowanie to 7% + marża 1,98% = 8,98%. Twoja rata kredytu wynosi 1767 zł, a przychód z najmu przed opodatkowaniem to 1 tys.  zł. Jesteś zmuszony dopłacać z własnej pensji lub innej wynajmowanej nieruchomości, aby utrzymać płynność. Jeśli nie jesteś w stanie utrzymać płynności, bank postanawia zlicytować Twoją nieruchomość i udaje mu się ją sprzedać za 210 tys. Kupując mieszkanie wydałeś już blisko 5 tys. zł, aby opłacić podatek 2% od czynności cywilno-prawnych, do tego notariusz 3 tys. zł. Zostajesz zatem bez nieruchomości i z kredytem na kwotę (220-210 tys.) + 5 tys. + 3 tys. zł = 10 tys.  + 5 tys.  + 3 tys.  = 18 tys. zł kredytu. A co jeśli kupiłeś na kredyt 3 mieszkania?