W swoich książkach i licznych wywiadach Richard docenia wpływ rodziców na ukształtowanie jego charakteru, podkreślając zwłaszcza rolę matki. W książce “Like a Virgin” nazywa ją nawet swoim pierwszym mentorem. Rodzice wykształcili w nim postawę samodzielności, przedsiębiorczości i chęć niesienia pomocy innym. Zachęcali Richarda do podejmowania wyzwań i udzielali wsparcia. To oni byli tymi, którzy obudzili w nim chęć podejmowania kolejnych wyzwań i ciekawość, która towarzyszyła mu na każdym etapie życia. Pokornie przyglądali się kolejnym poczynaniom syna, także porażkom, dając mu jednocześnie ogromną dozę zaufania i wsparcia.

W wywiadzie dla „The Guardian” z września 2014 roku Richard wspomina, jak pewnego razu mama wysadziła go z samochodu kilka mil od domu i kazała samodzielnie znaleźć drogę przez pola. Miał wtedy cztery lata i kompletnie się zgubił. Był w podobnym wieku, gdy nauczył się pływać, usilnie chcąc wygrać zakład ze swoją ciotką Joyce, którą darzył szczególną sympatią. Mały Ricky przez dwa tygodnie bezskutecznie próbował opanować umiejętność pływania. Nie chciał odpuścić i rozstrzygnięcie przyszło dopiero ostatniego dnia, gdy wracał już z rodziną do domu. Po drodze poprosił ojca, by ten zatrzymał auto przy pobliskiej rzece. Wskoczył do wody i pomimo wartkiego nurtu zdołał utrzymać się na powierzchni i przepłynąć krótki dystans. Ciotka Joyce wypłaciła mu obiecane 10 szylingów, a zatroskany ojciec wracał do domu w mokrym ubraniu. Podążył za synem. Ta sytuacja była sygnałem dojrzewającej determinacji w młodym człowieku. Już wtedy do każdego wyzwania podchodził z należytą starannością i żeby osiągnąć zamierzony cel, potrafił się do niego długo przygotowywać. Problemy stanowiły dla niego wyzwanie, przez co z taką łatwością podejmował kolejne kroki, do ich rozwiązania.

Ten artykuł to niewielki fragment audiobooka. Posłuchaj 2,5-godzinnej opowieści pt. Richard Brandson. Sukces mimo przeciwności.

Śledząc dalej autobiografię dowiemy się, że w domu nie było zbyt wiele pieniędzy i Richard zapamiętał, że na stole królował chleb ze smalcem oraz cebula z ogródka, której bardzo nie lubił. Rodzice traktowali Richarda i jego młodsze siostry Lindi i Vanessę jak równych i zabierali ich wszędzie ze sobą. Mama zawsze wynajdowała im jakieś zajęcia w domu albo w sąsiedztwie, wliczając w to pomoc miejscowemu pastorowi w pomalowaniu płotu czy porąbaniu drewna. Zawsze było coś do roboty, a gdy ta się skończyła, mama szybko wymyślała kolejne zadania. Uczony był pracy, ale i zabawy, przez co chętniej wykonywał swoje obowiązki.

Szkoła była dla młodego Bransona prawdziwą udręką. Z powodu dysleksji nauka przychodziła mu z trudem i musiał wkładać maksimum wysiłku by utrzymać koncentrację na lekcjach. Nie było żadnej taryfy ulgowej. Osoba, która miała kłopoty z czytaniem i pisaniem uważana była za głupią i leniwą, a to oznaczało lanie. W brytyjskich szkołach w tamtych czasach na porządku dziennym były kary fizyczne i piętnowanie uczniów, czego Richard aż nadto doświadczył.

Autor: Marek Bernolak

Ten artykuł to niewielki fragment audiobooka. Posłuchaj 2,5-godzinnej opowieści pt. Richard Brandson. Sukces mimo przeciwności.

Źródło zdjęcia: https://www.flickr.com/photos/exchangesphotos/22804479858