Warren już podczas uczęszczania do przedszkola interesował się wszystkim, co było powiązane z liczbami.

W wieku sześciu próbował skupić się na precyzji. Poprosił wtedy ciotkę o stoper, by za jego pomocą mógł liczyć czas w sekundach. Alice nie chciała jednak bezwarunkowo kupić mu tego gadżetu. W tamtych czasach był to przedmiot wartościowy, więc postawiła bratankowi pewne warunki, które musiał spełnić. Jak wspomina Warren, musiał jeść „szparagi, czy coś takiego”. Do dziś – mówiąc delikatnie – nie przepada za warzywami. W taki sposób zapracował na stoper. Za jego pomocą mierzył czas spadania kulek na dno napełnionej wodą wanny. Próbował wciągnąć w tę zabawę siostry, lecz te nie okazywały zainteresowania jego nową pasją.

Warren myślał o liczbach zawsze, nawet w kościele. Lubił kazanie, lecz nie przepadał za resztą ceremonii. Podczas gdy nudził się w kościele, zaglądał do śpiewnika. Warren liczył, ile żyli autorzy pieśni kościelnych. Doszedł do wniosku, że skoro pisali pieśni dla Boga, to ten powinien obdarzyć ich długim życiem. Wywnioskował jednak, że tak się nie stało i osoby te nie żyły zbyt długo. Stąd narodził się u niego sceptycyzm co do religii.

Później, kiedy Warren dorastał, czuł lęk przed śmiercią, ponieważ jego dziadek – Ernest – zmarł już w wieku 69 lat. Zastanawiał się nad tym, co można zrobić, by wydłużyć życie. Wygląda jednak na to, że miłość do śmieciowego jedzenia okazała się silniejsza od egzystencjalnych lęków, choć Warren zawsze dbał o to, by nie przesadzić z nadwagą.

Zapraszamy także do wysłuchania audiobooka „Warren Buffett i Philip Fisher. Selekcjonuj jak mistrzowie. Ocena firmy 15 kroków”.

Kolejnym zajęciem Buffetta, które może wydawać się dziwne, było liczenie liter w Biblii oraz w innych książkach, a także w gazetach czy na szyldach reklamowych. Jak można zauważyć, miał obsesję na tym punkcie. Innym jego hobby było kolekcjonowanie znaczków pocztowych oraz monet.

Warren nie przepadał za sportem. W wieku 8 lat dostał od rodziców rękawice bokserskie. Taki prezent pewnie sprawiłoby niewyobrażalną radość większości amerykańskich chłopców, ale Warren ani trochę nie ucieszył się z tego podarunku. Po pewnym czasie zdecydował się jednak pójść na trening. Również ta dyscyplina nie przypadła mu do gustu. Po nieudanej próbie oddał rękawice bokserskie rodzicom. Ponadto próbował swoich sił w jeździe na łyżwach. Okazało się wtedy, że ma zbyt słabe kolana do tej dyscypliny. Jedynym sportem, który lubił uprawiać, był tenis stołowy. Okazało się, że natura wyposażyła Warrena w całkiem dobrą koordynację ruchową. Poza tym został zarażony pasją do baseballa przez dziadka, który pewnego razu zabrał go na mecz. Podczas widowiska Warren był podekscytowany. Ernest widząc jego zainteresowanie tym sportem, kupił wnukowi książkę o tej dyscyplinie. Trafił idealnie w potrzeby Warrena, który zamiast bawić się z dziećmi na ulicy zazwyczaj wolał wykorzystać ten czas na czytanie książek. Miał bardzo dobrą pamięć, dzięki której potrafił zapamiętać wiele szczegółów zawartych w lekturach.

Innym zainteresowaniem Warrena była muzyka. Grał on na rogu. Jego idolami byli trębacze – Bunny Berigan i Harry James. Co roku w szkole Rosehill świętowano 11 listopada, tj. zakończenie I wojny światowej. Za każdym razem dwoje dzieci grało na instrumentach podczas tej ceremonii. Jedno z nich stało na jednym końcu sali, a drugie po przeciwnej stronie naśladowało echo. Na jednej z ceremonii Warren pełnił rolę echa. Sytuacja stała się na tyle dziwna, że chłopiec, który grał „pierwsze skrzypce” pomylił się. Wówczas Buffet nie wiedział, czy ma zagrać tak jak jego partner, czyli z błędem, czy poprawnie. Tak przejął się całą sytuacją, że ostatecznie nawet nie zapamiętał, jak postąpił. Warren podsumował to słowami: „Łatwo iść przez życie jako echo, ale gorzej będzie wtedy, jeśli ktoś zagra fałszywą nutę”.

 

Autorzy: Michał Włodarski, Łukasz Tomys

Zapraszamy także do wysłuchania audiobooka „Warren Buffett i Philip Fisher. Selekcjonuj jak mistrzowie. Ocena firmy 15 kroków”.

Źródło zdjęcia: https://www.flickr.com/photos/fortunelivemedia/10311228024