To, że współpraca braci McDonald i Raya niezbyt dobrze się układała, nie jest żadną tajemnicą. Kroc miał wizję ogromnej firmy znanej na całym świecie, braciom natomiast wystarczała jedna mała restauracja w San Bernardino.

Ray w autobiografii Grinding it out. The making of McDonald’s wyraża się wprost: Mac i Dick zaczynali działać mi na nerwy swoimi metodami prowadzenia biznesu. Przykładowo irytował go fakt, że kiedy bracia przyjeżdżali do Chicago, aby uzupełnić zapasy papierowych artykułów, zupełnie się z nim nie kontaktowali, choć oglądali wszystkie restauracje w tym rejonie.

Jednak głównym powodem, dla którego Ray chciał rozstać się z McDonaldami, była ich odmowa wprowadzenia jakichkolwiek zmian w umowie, co poważnie spowalniało rozwój firmy. Bracia obwiniali swojego prawnika za opieszałość i choć Kroc częściowo przyznawał im rację, to niezależnie od przyczyny chciał się uwolnić od tego układu. Jednocześnie wiedział, że bracia byliby skłonni sprzedać udziały. Jak pisze Restaurant Finance Monitor w artykule z czerwca 2017 roku, Maurice McDonald podupadł na zdrowiu, a Dick od dawna wspominał o emeryturze. Jednocześnie bracia nie znosili zajmować się swoimi franczyzobiorcami. Ogromna sieć restauracji to zdecydowanie nie było ich marzenie, któremu chcieliby poświęcić resztę swojego życia.

Mimo wszystko Kroc wspomina w autobiografii, że bał się usłyszeć cenę. Po dłuższych naradach z Harrym zdecydował się jednak na jedyne w tamtym momencie racjonalne zachowanie. Po prostu wykonał telefon do braci i zapytał, jakiej kwoty sobie życzą. Łącznie zażądali 2,7 miliona dolarów. Chcieli, aby po zapłaceniu podatków zostało im po milionie na głowę. Uważali, że taka suma im się należy, ponieważ przez 30 lat dzień w dzień pracowali w tej branży. Harry’emu udało się pożyczyć pieniądze od grupy Bristola w zamian za 0,5% zysków McDonald’s od sprzedaży brutto w trzech okresach. Grupa zarobiła na tej transakcji aż 12 milionów dolarów. Mimo wszystko, nie jest to cena wygórowana, zważywszy na to, że wcześniej i tak trzeba było płacić 0,5% braciom McDonaldom.

Ten artykuł to niewielki fragment e-booka. Przeczytaj całą opowieść pt. Ray Kroc. McDonald’s. Od przedstawiciela handlowego do milionera.

Dick McDonald podobno długo wspominał tę transakcję jako najlepszy układ biznesowy w życiu. Kroc też prawdopodobnie byłby zadowolony, gdyby nie jeden szczegół. Bracia McDonaldowie postanowili zatrzymać sobie swoją pierwszą restaurację w San Bernardino. Mieli ją prowadzić ich pracownicy. Ray uważał to za niezwykle podłą zagrywkę, gdyż lokalizacja, w której znajdowała się restauracja braci, była najlepsza w całym stanie. Choć pomstował wniebogłosy, nie mógł nic zrobić, gdyż Mac i Dick byli w stanie odstąpić od całej umowy, gdyby ten warunek nie został spełniony. W końcu Ray zgodził się na taki układ. Ta sytuacja sprawiła, że w ostatecznym rozrachunku Ray nie potrafił być wyrozumiały ani wielkoduszny w stosunku do nich. Twierdzi, że wycofali się oni z umowy zawartej ustnie, która choć tylko przypieczętowana uściskiem dłoni wciąż była umową.

Po pewnym czasie Kroc wybudował restaurację koło lokalu McDonaldów. Ci, jako że nie mieli już prawa do nazwy, zmienili szyld na swoim lokalu na The Big M. Nie wytrzymali jednak konkurencji i ostatecznie po 6 latach zamknęli restaurację. Warto w tym miejscu wspomnieć jeszcze o filmie McImperium, w którym poruszono ciekawą kwestię. Otóż niektórzy twierdzą, że Ray zgodził się kontynuować przekazywanie braciom McDonaldom rocznej opłaty w wysokości 0,5% pierwotnej umowy. Kroc nigdy nie wywiązał się z tego ustalenia. Nie wiadomo jednak, czy jest to prawda, ponieważ nie ma na to żadnego dowodu poza roszczeniem bratanka braci McDonaldów.

Autor: Kinga Kosecka

Ten artykuł to niewielki fragment e-booka. Przeczytaj całą opowieść pt. Ray Kroc. McDonald’s. Od przedstawiciela handlowego do milionera.

Źródło zdjęcia: https://pixabay.com/pl/uzgadnianie-r%C4%99ka-nadaj-biznesu-2056023/