Skąd wziął się pomysł na biznes ? Phil Knight, którego prywatna fortuna warta jest dziś 25 miliardów dolarów, zaczynał w młodości od dystrybucji japońskich butów sportowych „Tiger”. Nike to pasjonująca opowieść o życiu twórcy tej firmy, dziś magnata światowego biznesu, numeru 28 na liście najbogatszych ludzi świata magazynu Forbes.Od czasów uniwersyteckich Knight’owi towarzyszyła jego największa pasja: bieganie. Co ciekawe w latach sześćdziesiątych popularny dzisiaj, rekreacyjny „jogging” nie był znany we współczesnej formie. Bieganie kojarzyło się jedynie ze sportem olimpijskim, zawodami uniwersyteckimi i krajowymi. Był dyscypliną sportu a nie zajęciem dla zwykłego człowieka.

Tymczasem  Philip Knight każdego wieczora przebiegał dystans 6 mil w najbliższych okolicach domu rodzinnego w Oregonie nie przejmując się tym, że ludzie uważają go za dziwaka. Z jego autobiografii “Sztuka zwycięstwa” wyłania się obraz nieco zagubionego, młodego człowieka, który szuka swojego miejsca w świecie, sensu życia i nie wie co chciałbym robić zawodowo.

W 1962, kiedy Phil Knight postanawia wyruszyć w  podróż dookoła świata. Podczas objeżdżania globu, zahaczył o Hawaje, Europe, Afrykę. Po drodze zatrzymał się też  w Japonii. Już na studiach, kiedy to na zajęcia przygotował projekt o imporcie butów sportowych, marzył o podjęciu współpracy z którymś z japońskich producentów obuwia sportowego . Podczas wizyty w kraju kwitnącej wiśni udało mu się spotkać z zarządem jednej z fabryk. Nazywała się Onitsuka, a produkt, którym Knight był szczególnie zainteresowany były sportowe buty: Tigery.

Młody Phil nie był odpowiednio przygotowany na spotkanie, więc gdy gospodarze zapytali go o nazwę firmy którą reprezentuje spontanicznie rzucił hasło: Blue Ribbon Sports. Udało mu się dobić targu i w cenie 50$ zamówił pierwsze 13 par Tiger’ów. Ruszył w dalszą podróż. Po pewnym czasie wrócił do Stanów z nadzieją że paczka będzie już czekać w domu rodzinnym. Niestety, zamówione buty dane mu było otrzymać dopiero po niespełna roku, a sam Knight już dawno był przekonany, że stracił pieniądze a Japończycy nie wywiązali się z umowy. W końcu jednak buty dotarły. Knight  zarejestrował firmę wchodząc w spółkę ze swoim byłym trenerem, Wiliamem Bowerman’em, dzieląc udziały w stosunki 51:49 z przewagą dla Knight’a, co zapewniło mu tym samym kierownictwo w firmie. Trener zawsze budził w Knight’cie wielki podziw. Był swego rodzaju autorytetem, zawsze liczył się z jego zdaniem. Często mówił że łączy ich relacja podobna do tej, która łączyła go z ojcem. Oziębła, stanowcza osoba, ale taka na której pomocną dłoń zawsze można było liczyć.

Pierwsze sztuki sprzedawał z bagażnika swojego samochodu w okolicach rodzinnego Oregonu, w którym niezmiennie mieszkał. Zauważył istniejący, a wręcz rosnący popyt na produkt, który miał do zaoferowania. Wtedy pojawiły się pierwsze problemy z finansowaniem przedsięwzięcia. Początkowo młody Knight  zapożyczył się u ojca, ale ten ostatni nie był skłonny sponsorować drugiej dostawy japońskich butów dla syna. Wtedy postarał się o pierwszą pożyczkę z banku, którą otrzymał dzięki dobrej renomie ojca. Knight zamawiał kolejne pary Tiger’ów, po czym spłacał pożyczkę. Tymczasem zamówienia stawały się coraz większe. Knight importował coraz więcej par obuwia, a Blue Ribbon Sports dzięki negocjacjom ze współpracownikami z dalekiego wschodu, zostało wyłącznym dystrybutorem japońskiej marki w kilku stanach na zachodnim wybrzeżu USA.  Główną sposobem sprzedaży młodego Knight’a było objeżdżanie uniwersytetów, pogawędki z trenerami lekkoatletyki i oferowanie im swojego towaru.

Już wkrótce kolejna część !

Autor: Bartłomiej Mrozek

Zapraszamy na nasz newsletter pod odbiór darmowego mini ebooka o Warrenie Buffecie. Wejdź na stronę główną : https://www.twojadrugapensja.pl i zapisz się na newsletter, potwierdź swojego maila (sprawdź folder „oferty” w gmail) a otrzymasz od nas mini E-Book o „Wyroczni z Omaha”.

My naprawdę nie wysyłamy SPAMU ! Wiadomości od nas otrzymasz kilka razy w roku.