Historia sieci Piotr i Paweł, tak jak wielu polskich firm sięga początkami lat 90-tych. Piotr Woś był wtedy inżynierem z poznańskiej politechniki i właśnie zaczynał pracę w zawodzie. Jego brat pracował w hotelu jako kucharz.

Wraz z mamą Eleonorą porzucili dotychczasowe zajęcia i rozpoczęli prognozę w biznesie. Zaczęła się ona od małego sklepu spożywczego o powierzchni 60 metrów kwadratowych, który otworzyli w trójkę w Poznaniu. Środki na biznes pochodziły z oszczędności i kredytu bankowego. W tamtym czasie rynek hurtowy dopiero się rozwijał. Po towar musieli udawać się na giełdy owocowo-warzywne. Kupowali go też do prywatnych producentów i dostawców. Część asortymentu sprowadzana była z Niemiec. Dzięki  w sklepie Wosiów można kupić na przykład batony Snickersa, które cieszyły się wtedy ogromną popularnością. Piotr Woś w jednym z wywiadów wspominał, że towar dowoził dziesięcioletnią Nysą. Czasami nocowano w sklepie, bo do domu nie warto było wracać.

Dzięki bogatemu asortymentowi sklepu, wyróżniał się on na tle osiedlowej konkurencji i przyciągał rzesze klientów. Kolejne lata przyniosły dalsze sukcesy i coraz większy rozmach. W 1991 roku bracia Woś otworzyli  pierwszy supermarket, a w 1995 sklep czynny całą dobę.  W 2000 roku Piotr i Paweł wyszedł poza granice Poznania i został otwarty sklep w Pile, który był jednocześnie pierwszą umową franczyzową. W tym samym roku uruchomione zostało centrum logistyczne pod Poznaniem. W 2004 roku powstał pierwszy Piotr i Paweł w Warszawie. Pierwszy supermarket w tym miescie otwarto w Centrum Handlowym Blue City. 

W 2009 roku roku sieć liczyła już sześćdziesiąt pięć sklepów. W kwietniu 2017 roku było ich już 140. Co ciekawe konkurencja ze strony Lidla, który oferuje szereg produktów premium nie powstrzymała rozwoju polskiej sieci.

Paweł Woś w rozmowie z Wyborcza. biz powiedział, że swój dzień zawsze zaczyna od odwiedzin któregoś ze sklepów i sprawdzenia, czy wszystko prawidłowo funkcjonuje. Zacytujmy : „Jest to w dużej mierze kwestia przyzwyczajenia, bo przez lata sam pracowałem w sklepie. Teraz więcej czasu muszę spędzać w siedzibie firmy, ale wychodzę z założenia, że pańskie oko konia tuczy. Dopiero po odwiedzeniu sklepu jadę do centrali firmy”

W historii firmy nie brakuje kontrowersji. W 2004 roku prasa rozpisywała się o tym, że Spółdzielnia Mieszkaniowa Wielkopolanka skierowała sprawę do sądu przeciwko firmie Wosiów i domagano się 7 mln złotych odszkowania. Oskarżono Ojca braci o to, że będąc jej prezesem zapłacił za budowę marketu dla swoich synów pieniędzmi członków spółdzielni. Te pieniądze spółdzielcy wpłacali na budowę swoich mieszkań. SM Wielkopolanka przez kilka lat cierpiała na poważne kłopoty finansowe. Na początku XXI wieku przerwane zostały wszystkie prowadzone przez Wielkopolankę inwestycje. Poszkodowani spółdzielcy, którzy wpłacili pieniądze na mieszkania, domagali się zwrotu gotówki.

Umowę Wielkopolanki z Piotrem i Pawłem podpisano w styczniu 2001 r.  Spółdzielnia miała na osiedlu przy ul. Wojskowej w Poznaniu wybudować dla nich market o powierzchni ponad 3 tys. m kw. I postawiła go, ale właściciele marketu odstąpili od umowy i nie zapłacili za wybudowanie sklepu. Wg mecenas Małgorzaty Heller-Kaczmarskiej reprezentującej spółdzielnię umoea zakładała, że do końca lipca 2001 r. Piotr i Paweł zapłaci ponad 1,6 mln zł. Do końca 2001 r. ponad 3 mln zł i wreszcie po następnych czterech miesiącach kolejne 3 mln zł. Okazało się jednak, że do marca 2002 r., kiedy powstało już 70 proc. Inwestycji zamiast 5 mln zł nie wpłynęły żadne środki. W marcu 2002 r. Piotr i Paweł podpisał ze spółdzielnią aneks do umowy. Na jego mocy Piotr i Paweł zapłacił Wielkopolance jedynie 400 tys. zł, zamiast przewidzianych wcześniej milionów. Zresztą dwa tygodnie po podpisaniu aneksu Piotr i Paweł całkiem odstąpił od umowy, twierdząc, że spółdzielnia nie skończy inwestycji w terminie. Co więcej chcieli aby wpłacone 400 tys. zł przekazać im w formie wkładów budowlanych na trzy własnościowe mieszkania.

W ramach podsumowania zacytujmy fragment wywiadu, który Gazeta Wyborcza przeprowadziła z Piotrem Wosiem :

„– Uważamy, że mieliśmy prawo skorzystać z możliwości podpisania takiego aneksu – twierdzi Piotr Woś. – Obiekt nie powstawał w taki sposób, jak przewidywała to umowa. Tam miało być całe centrum handlowe, mieszkania i parkingi. Sam nasz sklep, bez parkingów i mieszkańców, nie mógł funkcjonować 

Gazeta Wyborcza”: Czy nie przeszkadzało Panom, że podpisujecie niekorzystny dla spółdzielni aneks z własnym ojcem?

(cisza) To ktoś inny podpisywał. Ojciec, jeżeli sobie dobrze przypominam, był w delegacji – tłumaczy Piotr Woś. – O szczegółach tej sprawy wolałbym nie rozmawiać. To rozstrzygnie sąd.”

Wywiad pochodzi z tego artykułu :

http://poznan.wyborcza.pl/poznan/1,36001,2300085.html

Zdjęcie : https://pl.wikipedia.org/wiki/Piotr_i_Pawe%C5%82#/media/File:Gda%C5%84sk_Centrum_Handlowe_Familia_sklep_Piotr_i_Pawe%C5%82.JPG