Janusz Filipiak lubi luksus. Mieszkający głównie w Szwajcarii biznesmen jeździ rolls-royse’em i kupuje garnitury za kilkadziesiąt tysięcy złotych. W młodości zmuszony był dorabiać do niewielkiej, uczelnianej pensji na Akademii Górniczo-Hutniczej, imając się niezbyt atrakcyjnych zajęć.

Urodzony w 1952 roku Filipiak w wieku 19 lat przyjechał do Krakowa z rodzinnej Bydgoszczy. Ukończył studia magisterskie na krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej. Uzyskał stopnie naukowe doktora i doktora habilitowanego z telekomunikacji. Co ciekawe, jako pracownik uczelni otrzymywał niewielkie wynagrodzenie, ale dysponował dużą ilością wolnego czasu, więc dorabiał jak stróż na budowie jednego z krakowskich osiedli. W 1991 otrzymał tytuł profesora nauk technicznych. Specjalizuje się w zagadnieniach dotyczących  telekomunikacji, w tym sieciach zintegrowanych i i teleinformatyką.

Swoje pierwsze duże pieniądze zaczął zarabiać dzięki pracy zagranicą. W latach 80. zatrudniony był m.in. w paryskich centralnych laboratoriach badawczych France Télécom we Francji i na University of Adelaide w Australii. Pracował też w Kandzie. W latach 90-tych kierował na AGH Katedrą Telekomunikacji. Jest autorem  blisko stu opracowań  naukowych, w tym książek takich jak ” Modelling and control of dynamic flows in communication networks” z 1988 roku, oraz “Real Time Network Management” z 1991.

W 1993 wraz z trzema studentami, Filipiak założył przedsiębiorstwo informatyczne Comarch, w którym w 1998 objął stanowisko prezesa zarządu. W chwili powstania firmy miał już 40 lat więc można powiedzieć, że przygodę z biznesem zaczął dość późno. Pierwsza siedziba przedsiębiorstwa mieściła się w wynajętym pokoju akademika. Telekomunikacja Polska poszukiwała wtedy systemu informatycznego, a rektor uczelni zwrócił się o pomoc do Filipiaka jako do autorytetu w tej dziedzinie. Do przyjęcia zlecenia namawiała go mocno żona. Współpraca przebiegała sprawnie więc później pojawiły się następne zlecenia.

Filipiak od samego początku aż po dzień dzisiejszy chętnie zatrudnia w firmie studentów, co pozwala mu trzymać koszty w ryzach. Z drugiej strony młodzi ludzie zarabiając wprawdzie niewielkie stawki, mogą wdrożyć się do zawodu i nabyć doświadczenie przydatne w dalszej karierze. Część z nich już jako absolwenci pracuje w Comarchu na stałe, jednak firma nie słynie z wysokich pensji.

Filipiak starał się tworzyć firmę działającą globalnie. Jego determinacja była olbrzymia co można zobrazować przykładem. W wywiadzie dla „Polityki” Filipiak wspomina sytuację gdy był gotów realizować zlecenie za darmo dla operatora telekomunikacyjnego z USA. Dlaczego ? Po to, aby zdobyć rekomendację i móc zbudować sobie przyczółek na rynku amerykańskim. Profesor nie ukrywa, że światowy sukces w znacznej mierze był też wynikiem licznych znajomości, które zawarł, pracując we Francji, Stanach Zjednoczonych czy Australii. Koledzy poznani w tym okresie pomogli potwierdzić jego kompetencje i dodawali mu wiarygodności.

W 1999 roku spółka weszła na giełdę, a jej kurs w dniu debiutu wzrósł o 100%. Co ciekawe zysk firmy za 1999 rok wyniósł 14 mln zł a w 2000 roku tylko 6,38 mln. Niestety jest to powszechna praktyka spółek debiutujących na GPW. Do emisji akcji wykorzystuje się sprzyjający okres by sprzedać akcje po dobrym kursie. Niektóre spółki – trudno stwierdzić czy tak było w przypadku Comarchu – pozwalają sobie wręcz na mówiąc kolokwialnie “podrasowanie wyników” przed ofertą pierwotną.   Później rzeczywistość często weryfikuje ambitny prospekt emisyjny, choć są oczywiście pozytywne wyjątki od tej niechlubnej reguły jak np. sieć handlowa Dino Polska SA, której kurs w drugiej połowie 2017 sukcesywnie rósł wraz z przychodami i zyskami. Czas pokaże, czy tendencję tę uda się utrzymać.  Firma debiutowała w kwietniu 2017 a obecnie kurs znajduje się już 100% wyżej.

Zdaniem takich klasycznych guru inwestowania jak Philip Arthur Fisher i Benjamin Graham, lepiej skupić się na firmach o ugruntowanej historii. Moim skromnym zdaniem warto wybierać firmy, które na giełdzie są notowane od co najmniej 5-7 lat i zdążyły już przejść jakiś okres spowolnienia w gospodarce, np. taki jak ten towarzyszący kryzysowi Strefy Euro w 2012 roku.

Wróćmy jednak do Filipiaka i jego spółki. W kolejnych latach Comarch rozwijał się już dobrze. Od 2007 do 2017 roku wartość przychodów uległa podwojeniu co oznacza bardzo dobrą, dziewięcioprocentową dynamikę – uwzględniając procent składany. Również zyski pną się w górę. Obecnie kapitalizacja rynkowa spółki jest bliska 1,5 miliarda złotych. Prywatny majątek Filipiaka i jego żony wynosił w 2017 roku wg Forbes nieco pand 600 mln zł i zajęli oni 67 miejsce w rankingu najbogatszych Polaków.

Grupa kapitałowa Comarchu to obecnie 44 spółki aktywne w 22 krajach na czterech kontynentach. Sieć oddziałów grupy Comarch obejmuje Polskę i Europę, Amerykę Południową i Północną, oraz Bliski Wschód. W całej grupie pracuje blisko 3500 osób.

Prywatnie największą pasją Filipiaka jest piłka nożna. Jest zapalonym kibicem i właścicielem najstarszego klubu sportowego w Polsce. Chodzi oczywiście o MKS Cracovia SSA. Co ciekawe w 2008 roku prezes Cracovii został zatrzymany przez prokuraturę, która zarzuciła mu niezgodne z kodeksem pracy obniżenie wynagrodzenia wypłacane jednemu z zawodników. Po zaledwie kilku dniach sąd uznał zatrzymanie za bezpodstawne i nielegalne. Doszło nawet do tego, że minister sprawiedliwości przeprosił Filipiaka za działanie prokuratury.

Motto Filipiaka brzmi :
„Firmą trzeba zarządzać jakby była armią, ale tak jakby znajdowała się w stanie wojny”

Wejdź na stronę główną https://www.twojadrugapensja.pl/  i zapisz się na newsletter, potwierdź swojego maila (sprawdź folder „oferty” w gmail) a otrzymasz od nas mini E-Book o „Wyroczni z Omaha”.

My naprawdę nie wysyłamy SPAMU ! Wiadomości od nas otrzymasz kilka razy w rok

 

 

Zdjęcie: https://en.wikipedia.org/wiki/Comarch#/media/File:Comarch_Office_and_Conference_Centre,_%C5%81%C3%B3d%C5%BA_76-78_Jaracza_Street_02.jpg