Google powstało na bazie pomysłu Larry’ego Page’a i Sergaya Brina, którzy pracowali razem na jednej z amerykańskich uczelni.

Wpadli oni na pomysł stworzenia algorytmu wyszukiwania i rankingowania treści w internecie na podstawie zliczenia ilości odniesień do danego serwera. Wyszukiwarka bardzo szybko się przyjęła i stała się gigantem, z którego dzisiaj korzysta prawie każdy. Wśród polskich internautów aż 97% używa właśnie Google’a do wyszukiwania treści w internecie. Po pewnym czasie sukces zaczęto spieniężać poprzez kontekstowe wyświetlanie reklam. Obecnie jest to ogromna korporacja medialna, która emituje miliardy banerów, video i innych przekazów reklamowych dziennie. Tworzenie tego typu treści odbywa się poprzez ciągle rozwijaną platformę AdWords. Zespoły programistów każdego dnia dodają i ulepszają kolejne funkcje tego systemu począwszy od layoutu, skończywszy na zaawansowanych algorytmach.   

Nie dość, że Facebook wystartował kilka lat później, to jeszcze ma zupełnie inny charakter. Jest to przecież serwis internetowy do odnajdywania znajomych  i komunikowania się z nimi. Skąd zatem konkurencja pomiędzy obydwoma internetowymi gigantami? Facebook, tak jak Google, czerpie swoje oszałamiające dochody z reklam. Zasady rynku są  bezwzględne. Jeśli jeden z nich traci, drugi zyskuje. Użytkownik oglądający spot w serwisie społecznościowym nie zobaczy go w wyszukiwarce i na odwrót. Facebook od Google różni się praktycznie wszystkim. Pewnie dlatego nikt nie przypuszczał, że właśnie z jego strony nadciągnie konkurencja. Oczy wszystkich skierowane były raczej na działania Microsoft Bing czy Yahoo!, którzy usiłowali skopiować pomysł lidera. Wydaje się, że właśnie ta różnica jest największym atutem Facebooka. Nie koncentruje się on na robotach, technologii i sztucznych algorytmach, a bazuje na ludzkich zachowaniach i tym, co wrzucają oni bezpośrednio do sieci oraz na aktualnych preferencjach. Jest to ogromna zaleta dla reklamodawców. Zuckeberg już w 2007 roku wspominał o przewadze swojego serwisu. “Inni wiedzą tylko mniej więcej jakie są dane demograficzne i zainteresowania ludzi. My wiemy dokładnie!”. Już w 2011 roku żywe były głosy, że Facebook to święty gral reklamodawców.   Wprawdzie Google próbuje nadrobić różnicę poprzez tworzenie takich serwisów jak Orkut czy Buzz, ale posiadają one raczej znikomą liczbę aktywnych userów. Niewiele osób w ogóle o nich słyszało, nie mówiąc już o zakładaniu konta.

Najwięksi giganci walczą zaciekle o uwagę użytkowników i bynajmniej nie chodzi tutaj o fakt, że Facebook ekspresowo blokuje i usuwa wszystkie reklamy związane z Google+. W 2015 roku ekipa Zuckerberga wprowadziła tzw. Instant Articles. Chodzi tutaj o artykuły, które z założenia miały ładować się kilka razy szybciej niż pozostałe. Oczywiście to nie koniec historii. Instant Articles to treści tworzone wewnątrz Facebooka, a więc nie wymagające przekierowania poza portal, w momencie kiedy użytkownik chce sprawdzić jego zawartość. Na odpowiedź Google’a nie trzeba było długo czekać. Accelerated Mobile Pages Project, w skrócie AMP, to projekt, dzięki któremu internauci mieli zyskać na szybszych stronach internetowych, a wydawcy na zwiększeniu zasięgu i zmniejszeniu współczynnika odrzuceń. Oczywiście nie była to forma działalności charytatywnej, ponieważ Google, dzięki temu projektowi, zwiększył swoje przychody z reklam.

Różnicę pomiędzy  dwoma władcami internetu dostrzegają także pracownicy. Justin Rosenstein, który początkowo pracował w Google’u, a następnie w Facebooku twierdzi, że w firmie Zuckerberga panuje odmienna, lepsza atmosfera. Tutaj każdy czuje się ważny. Wyraził także swoje zadowolenie tym, że ma bardzo bezpośredni kontakt z przełożonymi. Może się do nich zwrócić z przemyśleniami o każdej porze dnia i nocy. Co więcej, twierdzi, że największy serwis społecznościowy  potrafi z kilkudziesięcioma inżynierami dokonać czegoś, z czym gdzie indziej nie upora się kilkuset ludzi.  Prawdopodobnie jest to najmocniejsza przewaga Facebooka w bitwie o dominację w internecie. W wywiadzie dla serwisu adweek.com w 2007 roku, Rosenstein stwierdził, że “Facebook jest tym czym Google było wczoraj a Microsoft dawno temu”. Widać w młodym Zuckerbergu dostrzegł powiew świeżości, którego brakowało mu w firmie o 10 lat starszego Page’a i Brina .  Liczni pracownicy Facebooka zatrudnieni byli wcześniej w Google. Transfery w kierunku przeciwnym są znacznie rzadsze.

W ramach ciekawostki warto wspomnieć o Waelu Ghonimie pracowniku Google, odpowiadającemu za marketing tej firmy na Bliskim Wschodzie. Podczas tzw. arabskiej wiosny w 2011 roku, gdy na ulicach Kairu trwały protesty,  Ghonim prowadził niezwykle popularny profil w serwisie Zuckerberga. Dzielono się na nim informacjami o nadużyciach  ze strony rządzących i na bieżąco informowano o rozwoju wydarzeń, co wpłynęło zarazem na ich przebieg.  Pracownik Google prowadzący jeden z największych Fanpage’y Facebooka na Bliskim Wschodzie stał się sławny w branży technologicznej.  Wszyscy zauważyli ,że nowoczesne media mogą służyć walce o demokrację.  Niestety w przypadku samego Egiptu,  był to – jak się później  okazało –  sukces bardzo kruchy.

Autor : Kinga Kosecka

 

Sprawdź nasz audiobook o historii Facebooka :

https://www.gandalf.com.pl/e/mark-zuckerberg-geniusz-czy-oszust/

 

 

Zdjęcie : 

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/6/69/Schmidt-Brin-Page-20080520.jpg