Oczywiście zdania są tutaj podzielone, ale argument ten wydaje się być co najmniej nierozsądny. Bo czy da się zapewnić dziecku bezpieczeństwo nie posiadając żadnych oszczędności? 

Jakie znaczenie będzie miało to, że nasza pociecha mówi po hiszpańsku , gra w tenisa  i potrafi wykonać kilka figur baletowych w momencie kiedy zabraknie pieniędzy na zaspokojenie najbardziej podstawowych potrzeb? Jeśli młody człowiek garnie się do kursów językowych i nauki programowania to oczywiście warto wydać na to pieniądze. Przykładowo wywodzący się z klasy średniej rodzice Marka Zuckergra wykosztowali się i zatrudnili dla niego osobistego nauczyciela informatyki. Więcej na ten temat w naszym biograficznym audiobooku poświęconym twórcy Facebooka i jego firmie. Dzięki temu, kilkunastoletni  Mark z łatwością tworzył swoje pierwsze programy. Powiedzmy sobie jednak szczerze : spora część młodych ludzi nie garnie się do nauki , a dodatkowe pieniądze wydawane na ten cel nie zawsze są dobrze ulokowane. Zwłaszcza gdy nieodpowiednio dobierzemy dyscyplinę do zainteresowań i talentów młodego człowieka. Ważne też aby dane umiejętności okazały się przydatne w przyszłości. Problem inwestowania w samego siebie i edukację pociech może polegać na tym , że rynek pracy i technologie błyskawicznie się zmieniają. W przyszłości może się okazać, że kosztowne i czasochłonne szkolenia z obsługi jakiegoś programu  nie przydadzą się w zmienionej rzeczywistości. Umiejętności i prawo jazdy na prowadzenie samochodu ciężarowego , za 15 lat mogą stać się niewiele warte. Natomiast pieniądze lub aktywa takie jak nieruchomości w dobrej lokalizacji zawsze będą potrzebne.

Dlatego często lepiej  odłożyć odpowiednią sumę, która zapewni bezpieczeństwo rodzinie na wypadek utraty pracy przez rodzica lub też w skrajnym przypadku – jego śmierci. Co więcej inwestowanie w dziecko i oszczędzanie da się połączyć! Już od momentu narodzin potomka warto założyć mu konto oszczędnościowe lub lokatę, na którą będziemy co miesiąc wpłacać niewielką kwotę,  choćby nawet 100 zł. Taka suma raczej nie nadszarpnie naszego budżetu, a systematycznie oszczędzanie może zdziałać cuda. Według artykułu opublikowanego na blogu oszczednicka.pl w lipcu 2017 roku, po 18 latach będziemy dysponować kwotą aż 21 600 zł! I to przy założeniu, że będziemy trzymać środki na koncie nieoprocentowanym. Tak więc przy odpowiednim zarządzaniu, da się uzyskać znacznie wyższą kwotę. Zaoszczędzone pieniądze można przekazać dziecku w dniu jego osiemnastych urodzin, lub po skończeniu studiów. Na pewno pomogą mu one w dalszym rozwoju i dorosłym życiu. Warto pamiętać, że młody człowiek może potrzebować pieniędzy na wyprawienie wesela i ważne,  aby uniknąć w takiej sytuacji pożyczki , oprocentowanej na 15% lub więcej . Inny ważny wydatek dla większości młodych ludzi to wkład własny przy zakupie mieszkania na kredyt hipoteczny.

Pozostając nadal w temacie oszczędzania i inwestycji w dziecko należy pamiętać, że odkładanie pieniędzy to nie droga na skróty. Choć w 2018 roku  na rynku nadal występują polisolokaty to dla własnego bezpieczeństwa i ochrony swojego portfela warto unikać tego typu produktów. Doradcy finansowi przekonują, że jest to łatwy sposób na zgromadzenie pokaźnej sumy, którą będą cieszyć się nasze dorosłe dzieci. Jednak rzeczywistość maluje się mniej kolorowo. Często opłaty towarzyszące polisolokatom zjadają cały zysk. Co więcej, jeśli ktoś wyjdzie z tej „inwestycji” na zero to i tak można go uznać za szczęściarza. Zdarza się bowiem, że rodzice tracą część pieniędzy wpłaconych w ramach takiego produktu.

Autorzy : Mateusz Sawicki i Łukasz Tomys

Wejdź na stronę główną https://www.twojadrugapensja.pl/  i zapisz się na newsletter, potwierdź swojego maila (sprawdź folder „oferty” w gmail) a otrzymasz od nas mini E-Book o „Wyroczni z Omaha”.

My naprawdę nie wysyłamy SPAMU ! Wiadomości od nas otrzymasz kilka razy w roku.