W 1982 roku Trump uzyskał licencję na prowadzenie kasyna w Atlantic City. W tym mieście od 1976 roku, za sprawą referendum, prowadzenie takiego biznesu było możliwe.  W 1982 roku nabył działkę wokół pensjonatu Seashell House. Nie miał jednak wystarczających środków, aby zrealizować tę inwestycję samodzielnie, nie miał też doświadczenia w prowadzeniu kasyn. Podobnie jak wcześniej w przypadku inwestycji w hotel Commodore, Donald Trump potrzebował partnera strategicznego, który ma doświadczenie i dysponuje większym od niego kapitanem. O ile wcześniej wybór padł na firmę Hyatt, to w tym wsparcie zaoferowała firma Holiday Inn. Chodziło o odnogę tej firmy, zajmującej się kasynami. Posiadali oni jedno kasyno pod marką Harrahs.

Nie znajdowało się ono w Atlantic City, gdyż w tym mieście jeszcze nie operowali. Po namowach Donalda Trumpa zdecydowali się zainwestować 50 milionów dolarów we wspólne przedsięwzięcie. Uzyskiwali w ten sposób 50% w spółce z Trumpem. Żeby ich przekonać Donald uciekł się pewnego fortelu. Twierdził mianowicie, że budowa na działce którą kupił już się rozpoczęła. Tymczasem tak naprawdę jeszcze nic się nie działo.

Przedstawiciele Holiday Inn chcieli zobaczyć plac budowy. Gdy przybyli na miejsce zastali masę sprzętu, tłum ludzi, który tak naprawdę zajmował się kopaniem dziur, przenoszeniem ziemi z miejsca na miejsce. W rzeczywistości działali oni bez jakiegokolwiek planu. Zależało im jedynie na tym, aby upozorować prace. Tylko jeden pracownik Holiday Inn wyraził wątpliwości, zaobserwował, że „coś tu nie gra”, zwracając uwagę na pracownika przerzucającego bezsensownie ziemię z miejsca na miejsce.

W 1984 roku kasyno należące w połowie do Trumpa, ale operujące pod nazwą Harrahs zaczęło działać ale nie dało spodziewanych przychodów. W tym samym okresie wszystkie kasyna istniejące w Atlantic City zarobiły o 8,4 % więcej w stosunku do poprzedniego roku. Był to okres dobry dla branży, ale nie dla Trumpa. Źródeł problemów doszukiwał się on w tym, że nie nosiło ono w nazwie jego nazwiska. Donald Trump doszedł już wcześniej do wniosku – przy sprzedawaniu lokali w Trump Tower – że jego nazwisko może zdziałać cuda i jest w stanie podnieść wartość danej inwestycji nawet o pięćdziesiąt do stu procent. Nazywał to zjawisko „efektem Trumpa”.

Donald Trump nie zraził się do branży hazardowej. Zdecydował się na zakup kolejnego kasyna, zamiast budować je od podstaw. Sprzedawcą okazała się firma Hilton, która była zagrożona na giełdzie wrogim przejęciem, potrzebowała gigantycznego zastrzyku gotówki, po to, aby ogłosić skup akcji własnych. Dzięki temu można było podbić cenę a tym samym podnieść koszt takiej próby i utrudnić zadanie potencjalnemu przejmującemu.

Za trzysta dwadzieścia milionów dolarów Donald Trump przejął kasyno od firmy Hilton. Zapłacił za nie wysoko oprocentowanymi obligacjami: 14% w skali roku! Nowe kasyno w portfelu Trumpa zostało przemianowane na Trump Castle. W tym przypadku udało mu się doprowadzić do tego, aby mieć w nazwie własne nazwisko. Okazało się jednak potem, że również zyski z tego obiektu nie były zadowalające a „efekt Trumpa” nie zadziałał. W późniejszym czasie Donald Trump za 73 miliony dolarów nabył 50-procentowy udział w projekcie realizowanym razem z Holiday Inn. Po części był do tego zmuszony, ponieważ Holiday Inn było rozwścieczone faktem, że Donald Trump realizuje bez uzgodnienia z nimi kolejny projekt w Atlantic City. Zarzucali Trumpowi, że spowoduje on swego rodzaju kanibalizm, czyli osoby, które chciałyby odwiedzić kasyno ze względu na magię samego Trumpa, przestaną grać w kasynie Harrahs i wybiorą Trump Castle.

Menedżerem Trump Castle została żona Donalda Trumpa, Ivana. Złośliwcy twierdzą, że dał jej to stanowisko, aby pozbyć się żony z Nowego Jorku, tak aby mógł spokojnie romansować z modelkami i celebrytkami. Nie sprawdziła się ona w tej funkcji, kasyno nie uzyskiwało dobrych rezultatów finansowych. Kwestią sporną jest, jak dalece wina za to spoczywa na żonie Donalda Trumpa. On sam twierdził, że mimo, iż nie posiada ona żadnego fachowego przygotowania do pełnienia tak odpowiedzialnego stanowiska, poradzi sobie z tym, ponieważ jest z urodzenia menedżerem, ma wrodzony talent. Te prognozy Trumpa raczej się nie sprawdziły. W przypadku samego Donalda dostrzec można u niego to, co stanie się później źródłem problemów, czyli gotowość do brania na siebie coraz większych zobowiązań, zadłużania się na coraz większą skalę, i tutaj spotkało się to z coraz większą krytyką ze strony Freda Trumpa, który twierdził, że Donald chyba stracił rozum. Jednak Donald Trump podejmował decyzje samodzielnie, potrafił przeciwstawić się ojcu.Tym razem miało to zadziałać na jego niekorzyść.

W 1987 roku ukazała się książka Donalda Trumpa The Art of Deal. Zdaniem krytyków nie przedstawiała sobą ona większej wartości, recenzje były raczej niepochlebne, krytykowano Trumpa za wielki popis narcyzmu, przechwalanie się własnymi sukcesami i umiejętnościami negocjacyjnymi. Natomiast przez szeroką publikę książka została przyjęta bardzo ciepło. Sprzedała się w liczbie jednego miliona egzemplarzy. Rok później Donald Trump dokonał jednej z największych transakcji w swoim dotychczasowym życiu. Za 425 milionów dolarów kupił słynny hotel Plaza w Nowym Jorku.

Sam określił tą transakcję jako zakup czegoś w rodzaju portretu Mony Lisy. Przyznawał, że cena którą musiał zapłacić nie była niska, jednak twierdził, że kupuje coś w rodzaju dzieła sztuki i jest gotów za to dobrze zapłacić. Warto zwrócić uwagę na to, w jakich momentach dokonywał swoich transakcji. Mianowicie, gdy w latach siedemdziesiątych inwestował w hotel Commodore czy też budował Trump Tower na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, ceny znajdowały się na niskim poziomie.

Inwestycje dokonywane w latach osiemdziesiątych odbywały się już na szczycie koniunkturalnym, w środowisku dobrego wzrostu gospodarczego za czasów Ronalda Regana, w sytuacji gdy ceny nieruchomości zdążyły już znacznie odbić, napędzane zakupami na przykład przez zamożnych Japończyków. Druga połowa lat osiemdziesiątych to okres bańki spekulacyjnej w Tokio i całym Kraju Kwitnącej Wiśni. Bańka spekulacyjna sprawiała, że majętni Japończycy szukali okazji inwestycyjnych poza ojczyzną i skupili się właśnie na nieruchomościach amerykańskich, windując ich ceny. Jednak większość tego wzrostu wynikała z dobrej koniunktury gospodarczej w samych USA.  Warto zwrócić uwagę na to, że Donald Trump stale podnosił stawkę w swojej grze. Gdyby porównać go do gracza w kasynie, to zachęcony poprzednimi sukcesami zaczynał inwestować, ryzykować coraz większe kwoty. Dodatkowo, nie tylko reinwestował zyski z poprzednich zakładów, ale też zaciągał kredyty po to, aby obstawić jeszcze więcej. Szczytem tej gigantomanii Trumpa był zakup obiektu, który później będzie nosił nazwę Taj Mahal. Należało go jeszcze tylko rozbudować i ostatecznie wydał na ten cel 675 milionów dolarów. Zakup ten ponownie odbył się dzięki wysokooprocentowanym obligacjom. Jeśli wyliczymy 14% od kosztu Taj Mahal to okazuje się, że kasyno musiało generować rocznie aż 95 milionów dolarów zysku, tylko po to, aby spłacić odsetki od tego długu.

Kasyno Taj Mahal otwarto w 1989 roku. Znalazło w nim zatrudnienie 5800 pracowników, zawierało 12 tys. pokoi, 3 tys. jednorękich bandytów, liczne stoliki do gry. Jednym słowem projekt monstrualny, a zarazem dość kiczowaty. Podobnie jak słynna budowla z Indii, nie pretendował on z pewnością do skromności. W 1989 roku tuż przed otwarciem kasyna doszło do katastrofy lotniczej. Rozbił się helikopter Sikorsky z trzema dyrektorami wykonawczymi Trump Organization, firmy Trumpa. Były to osoby, które były na pokładzie, stanowiły jądro jego firmy. Były najbardziej przygotowane do tego, żeby zarządzać kasynami, a zwłaszcza tak monstrualnym projektem jak Taj Mahal. Sam Donald Trump przeżył tę katastrofę bardzo osobiście, zaliczył ją obok śmierci brata, a później także śmierci ojca do najtragiczniejszych wydarzeń w swoim życiu. Przez długi czas Donald miał nawet pewne teorie spiskowe na temat katastrofy, na własną rękę polecił zbadanie całej sprawy. Prace niezależnej od niego agencji wykazały, że katastrofa była wynikiem wady fabrycznej. Po wypadku znacznie wzrosła rola w firmie Trumpów jego młodszego brata Roberta, absolwenta Uniwersytetu w Bostonie, który wprawdzie posiadał odpowiednie przygotowanie teoretyczne do pełnienia takiej funkcji, ale nie miał wystarczającego doświadczenia.

Zapraszamy także do wykładu audio o nieruchomościach :

https://audioteka.com/pl/audiobook/inwestowanie-w-nieruchomosci-poradnik-w-100-praktyczny

Oraz do E-booka. Możesz pobrać bezpłatną probkę :

https://ebookpoint.pl/ksiazki/inwestowanie-w-nieruchomosci-poradnik-w-100-praktyczny-lukasz-tomys,s_0055.htm

Lata osiemdziesiąte to okres szybkiego wzrostu gospodarczego w Stanach Zjednoczonych, bogacenia się amerykańskiego społeczeństwa. Wzrost nie był równomierny. O ile w 1980 roku zarobki dyrektora generalnego korporacji stanowiły średnio 42krotność wynagrodzenia robotnika, to w 1990 była to już 85krotność. Dysproporcja stawała się coraz większa. Jeśli chodzi o liczbę miliarderów, to wzrosła ona z dwunastu osób do setki. Liczba Amerykanów posiadających sto milionów dolarów lub więcej wzrosła z czterystu do tysiąca dwustu osób. Wybór segmentu rynku przez Trumpa, jeśli chodzi o nieruchomości w Nowym Jorku, był bardzo trafny ponieważ gwałtownie wzrastała liczba bogatych Amerykanów, którzy mogli pozwolić sobie na zakup usług świadczonych przez firmy Donalda Trumpa. W przypadku kasyn musiał bardziej polegać na osobach z klasy średniej i klientach masowych. Dla Donalda Trumpa druga połowa lat 80-tych to okres życia na kredyt, finansowania w ten sposób zarówno inwestycji jak i prywatnej konsumpcji. Mowa tutaj przykładowo o zakupie jachtu Trump Princess.

Aktywa te nie generowały żadnych pozytywnych przepływów pieniężnych a jedynie dodatkowe koszty. Jednak to nie one pogrążyły później Donalda Trumpa finansowo lecz nieudane inwestycje, czyli wspomniane wcześniej kasyna. Doszły do tego również inwestycje na przykład linie lotnicze Easter Air Lines, które nabył za 365 milionów dolarów. W 1987 roku przemianowano je na Trump Shuttle. Donald Trump postanowił z tych dość lokalnych amerykańskich linii lotniczych – głównie połączenia wewnątrz USA – uczynić obiekt pożądania dla potencjalnych klientów Za piętnaście milionów dolarów w samolotach linii dokonano przeróbek, zamontowano skórzane fotele, pozłacaną armaturę w łazienkach. Donald Trump liczył, że odrobina luksusu plus jego jakże popularne w mediach nazwisko przyciągną klientów. Tym razem, podobnie jak w przypadku kasyn, efekt Trumpa nie zadziałał.

Lata 1988-1989 były słabe dla branży hazardowej w Atlantic City. Doszło do przeinwestowania na tym obszarze. Nie tylko Trump otwierał kolejne kasyna. W kwietniu 1990 roku nastąpiło otwarcie Tai Mahal. Tutaj też wyniki były niezadowalające, podobnie jak w pozostałych kasynach Trumpa. Nie pomogły nawet takie desperackie próby, jak zapłacenie ośmiuset tysięcy dolarów za koncert grupy The Rolling Stones w jednym z kasyn Trumpa. Goście koncertu po zakończeniu wydarzenia udali się gdzie indziej. Nie udało się osiągnąć synergii, czyli połączenia koncertu z zachęceniem ludzi do wydawania pieniędzy w automatach.

Końcówka lat osiemdziesiątych i początek dziewięćdziesiątych to bardzo trudny okres w życiu Donalda Trumpa. W tym właśnie czasie trwały jego publiczne spory z żoną Ivaną. Toczyły się one często w mediach, pisali oni do siebie listy otwarte publikowane w gazetach a brukowce prześcigały się w codziennym raportowaniu na temat konfliktu. Jednocześnie Donald Trump już od dłuższego czasu spotykał się z modelką Marlą Maples, jego przyszłą żoną. To właśnie Marla okazała się dla niego wsparciem, gdy na horyzoncie pojawiły się kłopoty finansowe.

Według wspomnień Marli, Donald Trump miał jej powiedzieć, wskazując na żebraka, że prawdopodobnie jest on bardziej majętny od samego Trumpa. Pewnie ma zerowy majątek, tymczasem Trump jest na głębokim minusie, gdyby podsumować jego aktywa i wartość zadłużenia. Samo tylko zadłużenie Donalda wobec banków wynosiło aż 3,2 miliarda dolarów. Na jego niekorzyść, na początku lat dziewięćdziesiątych mieliśmy do czynienia z wyższymi niż wcześniej stopami procentowymi w USA. Wartość odsetek, które Trump musiał co miesiąc spłacać dodatkowo wzrosła. Trudno było też finansować się dalej na rynku obligacji, ze względu na to, że również one przechodziły bessę. Szereg firm amerykańskich bankrutowało w tym czasie a inwestorzy masowo wyprzedawali tzw. obligacje śmieciowe.

1991 rok był namiastką tego, co czekało Amerykanów w latach 2008/2009. Szacuje się, że dziewięćset tysięcy ludzi straciło swoje domy ze względu na zadłużenie. W przypadku Trumpa przebieg zdarzeń był oczywiście znacznie bardziej skomplikowany. Posiadał on szereg spółek, na które zarejestrowane były kasyna. Każda z nich działała tak naprawdę jako osobna firma. W okresie 1991-1992, jego firmy upadały jedna po drugiej. W każdej sytuacji skazany był na długotrwałe negocjacje z bankami, a później także uregulowanie kwestii obligacji śmieciowych, w których się zadłużył. Jego talenty negocjacyjne zostały wystawione na ciężką próbę.  To jednak temat na kolejny artykuł.

Autor : Łukasz Tomys

Zapraszamy także do wykładu audio o nieruchomościach :

https://audioteka.com/pl/audiobook/inwestowanie-w-nieruchomosci-poradnik-w-100-praktyczny

Oraz do E-booka. Możesz pobrać bezpłatną probkę :

https://ebookpoint.pl/ksiazki/inwestowanie-w-nieruchomosci-poradnik-w-100-praktyczny-lukasz-tomys,s_0055.htm