Pewnego dnia Virgin Mail Order otrzymało duże zamówienie z Belgii.

Richard zakupił płyty od wydawców, zapakował je do samochodu i ruszył na prom do Dover. Cena zakupionych płyt była obniżona o podatek, który należało doliczać do sprzedaży towaru na terenie Wielkiej Brytanii. Po dopłynięciu do Francji okazało się, że Richard nie ma stosownych dokumentów potwierdzających, że nie będzie sprzedawał płyt na terenie tego kraju. Francuzi mieli podobny do Brytyjczyków podatek, za to w Belgii nie było takich obciążeń. Branson musiał zawrócić z powrotem do Anglii.

Wracając do Londynu zorientował się, że ma samochód pełen towaru na eksport, i że w dodatku otrzymał dokumenty potwierdzające wywiezienie płyt za granicę. Mark Jones w “The Virgin Discography: The 1970s” opisuje kalkulacje Bransona, który pomyślał, że jeśli sprzeda towar w ojczyźnie bez podatku, to zarobi na tym dodatkowe 5 000 funtów. Pokusa był zbyt olbrzymia, szczególnie że miał do spłacenia dług wobec banku i rodziny, a Virgin brakowało aż 15 000 funtów na pokrycie bieżących kosztów działalności. Kilka takich kursów i kłopoty finansowe odeszłyby w niepamięć. Branson miał wówczas 21 lat i twierdzi, że nie do końca zdawał sobie sprawę z konsekwencji swoich działań. Jednak w świetle prawa został przemytnikiem. Kulisy całej sprawy opisuje również w magazynie internetowym „Slate” korespondent ekonomiczny Jordan Weissmann , który w artykule z 27 maja 2014 roku stwierdza z ironią, że Branson i jego pracownicy byli dziewicami nie tylko w biznesie, ale i w działalności przestępczej.

Ten artykuł to niewielki fragment audiobooka. Posłuchaj 2,5-godzinnej opowieści pt. Richard Brandson. Sukces mimo przeciwności.

Mark Jones pisze, że celnicy znali ten proceder, ponieważ nie tylko Virgin znalazła sposób na ominięcie podatku, żeby zwiększyć zyski swojej działalności. Tę samą praktykę stosowały również inne firmy, łącznie z tymi, od których Virgin kupowała płyty do dalszej odsprzedaży. Jak czytamy w jego autobiografii Branson zdążył wykonać 3 kursy na kontynent i zarobić dodatkowo 12 000 funtów, zanim znalazł się na celowniku służb celnych. W noc poprzedzającą nalot celników na Virgin , Richard odebrał anonimowy telefon. Nieznany rozmówca poinformował go, że nazajutrz złożą mu wizytę służby celne i udzielił wskazówek w jaki sposób rozpoznać wygląd płyty przeznaczonej na eksport. Taki towar oznakowany był dużą fluorescencyjną literą „E”, widoczną pod światłem lampy ultrafioletowej. Richard podejrzewał, że anonimowy rozmówca był celnikiem. Kiedy podziękował mu za pomoc, okazało się, że nieznajomy zdecydował się ostrzec Bransona, gdyż ten pracując w Studenckim Centrum Doradczym do późna w nocy rozmawiał z jego przyjacielem, który miał skłonności samobójcze.

Richard i jego przyjaciele spędzili całą noc na przekładaniu winyli. Te, oznakowane literą „E” postanowili przewieźć do drugiego sklepu Virgin w Liverpoolu. Nazajutrz rano rozpoczęła się kontrola Urzędu Ceł i Akcyzy. Kilku dobrze zbudowanych mężczyzn przetrząsało sklep przy Oxford Street w poszukiwaniu nielegalnego towaru. Branson był całkiem rozbawiony, kiedy celnicy ze zdziwieniem przerzucali kolejne płyty, znajdując tylko legalne egzemplarze. Postanowił nawet pomóc im przy pracy. Nie zdawał sobie sprawy, że w tym samym czasie druga ekipa kontrolowała również sklep w Liverpoolu, gdzie znaleziono setki płyt przeznaczonych na eksport. Richard był winny i został aresztowany. Dokładny opis wydarzeń z perspektywy Richarda znajdujemy w książce “Kroki w nieznane”. Dalej czytamy, że młody przemytnik spędził całą noc w więziennej celi wspominając przepowiednię dyrektora Stowe – „Gratuluję Branson. Przewiduję, że albo skończysz w więzieniu, albo zostaniesz milionerem”. Tamtej nocy Richard poprzysiągł sobie, że nigdy już nie wejdzie w interes, którego musiałby się wstydzić.

Autor: Marek Bernolak

Ten artykuł to niewielki fragment audiobooka. Posłuchaj 2,5-godzinnej opowieści pt. Richard Brandson. Sukces mimo przeciwności.

Źródło zdjęcia: https://www.flickr.com/photos/virginmoney-uk/6012663682