Film w reżyserii Johna Lee Hancocka zdaje się kłócić z autobiografią Kroca.

Wielki ekran przedstawia go jako starzejącego się mężczyznę, który nieudolnie próbuje sprzedać miksery, ciągle marząc o pięciu minutach sławy. Sytuacja diametralnie się zmienia, kiedy poznaje braci McDonaldów prowadzących perfekcyjnie zorganizowaną restaurację drive-in. Na przestrzeni całego filmu cwany Ray kradnie pomysł naiwnych i prostolinijnych braci, zostawiając ich z marnymi dwoma milionami na koncie. Obwinia się go również o śmierć Maurica, który według ekranizacji, miał trafić do szpitala, bezpośrednio po tym jak usłyszał, że Kroc chce wykupić prawa do posługiwania się ich nazwą. Choć cała produkcja jest o Krocu, sympatia widza szybko kieruje się w stronę McDonaldów. Gdzie leży prawda? Zapewne pośrodku.

Ray był człowiekiem czynu. Zobaczył coś wspaniałego i postanowił podzielić się tym z całym krajem, niewątpliwie robiąc też z tego dobry biznes. Bracia McDonaldowie, jak pisze Financial Times w artykule z lutego 2017 roku, stworzyli coś, co teoretycznie chcieli rozpowszechnić, ale jednocześnie nie akceptowali żadnych zmian, które musieliby wprowadzić. Im samym wystarczał jeden mały lokal w San Bernardino. W momencie, kiedy Kroc w pocie czoła rozwijał sieć, tracąc przy tym rodzinę i zdrowie, oni spokojnie prowadzili małą restaurację.

Ten artykuł to niewielki fragment audiobooka. Posłuchaj 3-godzinnej opowieści pt. Imperium McDonald’s. Od przedstawiciela handlowego do milionera. Ray Kroc

Ray nie ukrywa, że całe życie pracował na swój sukces. Dzisiaj na oficjalnej stronie McDonald’s w zakładce „Nasza historia” umieszczone są jego słowa: “I was an overnight success all right, but 30 years is a long, long night”, które są grą słów. W języku polskim oznaczają mniej więcej tyle: “Odniosłem natychmiastowy sukces w ciągu jednej nocy, ale trzydzieści lat to bardzo długa, długa noc”. Podsumowując, śmiało można powiedzieć, że bracia McDonaldowie zarobili mnóstwo pieniędzy w zasadzie za nic. Kto więc ucierpiał na całej sytuacji, a kto natomiast był tym złym?

Najprawdopodobniej nikt. Życie to nie zawsze gra o sumie zerowej. Tutaj obie strony skorzystały. Zanim jeszcze zaczniemy kogokolwiek oceniać, czy to Kroca, czy braci McDonaldów, warto zapoznać się z artykułem The New York Times z czerwca 1998 roku. Porusza on dwie bardzo ważne kwestie. Po śmierci Raya w 1984 roku zapytano Dicka o McDonald’s. Nie żałuje on tego, że sprzedał mu swoje prawa do nazwy i pomysłu, choć twierdził, że to on razem z bratem założył pionierską restaurację McDonald’s oraz przyczynił się do rozwoju branży fast food. W 1991 roku w wywiadzie dla The Wall Street Journal wyznał także, że do momentu kiedy on oraz Mac zajmowali się restauracją i mieli do niej prawa, nie było mowy o tym, że Ray jest jakimkolwiek założycielem. Nigdy o tym nie wspomniał i nawet nie mógł. Jeśli Dick chociażby raz usłyszał takie słowa, Kroc bardzo szybko wróciłby do sprzedawania maszyn do koktajli mlecznych.

Mimo wszystko nie da się zaprzeczyć, że to Kroc jest prawdziwym i jedynym założycielem czegoś, co nazywamy McDonald’s Corporation, choć oczywiście nie samej restauracji. Na ten temat wypowiada się także Fred Turner w wywiadzie dla Sun Journal. Według niego: “Ray Kroc założył firmę, która opracowała tę koncepcję w największej organizacji usług gastronomicznych na świecie”. Absolutnie nie możemy mu jednak przypisać jednostronności. Jak czytamy w artykule z czerwca 1998 roku w Los Angeles Times, w 1987 roku Turner zarządził, że w Dzień Założyciela McDonald’s nie będzie wspominany tylko Kroc, ale także bracia McDonaldowie. Tak wyjaśnił swoją decyzję: “Mac i Dick wymyślili oryginalny projekt, a Ray stworzył organizację”.

Autor: Kinga Kosecka

Ten artykuł to niewielki fragment audiobooka. Posłuchaj 3-godzinnej opowieści pt. Imperium McDonald’s. Od przedstawiciela handlowego do milionera. Ray Kroc

Źródło zdjęcia: https://www.pexels.com/photo/woman-in-brown-classic-trench-coat-eating-mcdo-fries-during-daytime-139681/