Ekspansji McDonald’s na rynek japoński dokonał Den Fujita, przedsiębiorca tak samo optymistyczny, otwarty i pracowity jak Ray Kroc.

Już w wieku 26 lat założył własną firmę, która wyjątkowo zajmowała się importem, co nie pasowało do typowego wyobrażenia japońskiego biznesmena. Japończycy bowiem raczej znani się z eksportu. Kiedy firmy odzieżowe zaczęły podbijać rynki międzynarodowe, Fujita stał się największym importerem ubrań i akcesoriów, między innymi takich projektantów jak Christian Dior. O McDonald’s usłyszał podczas biznesowej podróży do Stanów Zjednoczonych, gdzie również miał okazję spróbować fast foodów. Dowiedział, że korporacja planuje objąć zasięgiem cały świat, co było dla niego świetną informacją, ponieważ twierdził, że kultura japońska powinna czerpać z zachodnich koncepcji. Nie zgadzał się jednak do końca z ideą ekspansji, którą prezentowała centrala. Uważał, że należy uruchomić McDonald’s jako autonomiczny japoński podmiot, choć z siedzibą w Oak Brook, ponieważ był pewny, że jego rodacy nie będą zainteresowani produktami amerykańskimi. Dlaczego? Z jednego prostego powodu. Japończycy mają kompleks niższości w szczególności w kontekście rzeczy, które pochodzą z zagranicy. Wszystko z tego powodu, że praktycznie cała ich kultura pochodzi z zewnątrz, począwszy chociażby od pisma, które przybyło do ich z Chin i buddyjskiej religii, która również nie jest tworem samych Japończyków. Po II wojnie światowej natomiast wszystko, co nowe, przybyło do nich z Ameryki, między innymi Coca Cola czy IMB.

Fujita miał dużo racji. Japończycy potrafili znienawidzić coś tylko i wyłącznie dlatego, że pochodziło ze Stanów Zjednoczonych. Ten powód był wystarczający. W obliczu tych faktów, w 1971 roku razem z Diichiya Banking Company oraz McDonald’s utworzyli spółkę, w której każda ze stron kontrolowała 50% udziałów. Fujita został prezesem i dyrektorem zarządzającym nowo powstałej spółki, a następnie wykupił udziały pozostające w rękach Diichiya Banking Company. Od tej pory to on stawiał warunki na rynku japońskim. Mogłoby się wydawać, że Japończycy, którzy byli tak negatywnie nastawieni do wszystkiego, co amerykańskie, za nic w świecie nie podążą za McDonald’s. Fujita jednak perfekcyjnie wykorzystał ich słabości, aby zrobić biznes.

Ten artykuł to niewielki fragment audiobooka. Posłuchaj 3-godzinnej opowieści pt. Imperium McDonald’s. Od przedstawiciela handlowego do milionera. Ray Kroc

Kiedyś, udzielając wywiadów, powiedział do reporterów, że powodem, dla którego Japończycy są niscy i mają żółtą skórę jest to, że od ponad 2 tysięcy lat nie jedzą nic poza ryżem i rybami. Poza tym wyznał, że zna sukces na odczarowanie tej „wady”. Otóż Japończycy przez następne tysiąc lat powinni jeść hamburgery i ziemniaki. Za ich sprawą mają stać się wysocy, ich skóra wybieleje, a włosy zmienią kolor na jaśniejszy. Trzeba przyznać, że była to niezwykle podła zagrywka, choć u nas najprawdopodobniej spowoduje uśmiech na twarzy. Była ona jednak jednocześnie niezwykle skuteczna, ponieważ od tego momentu hamburgery zaczęły się sprzedawać jako rewolucyjne produkty.

Radą, którą Fujita otrzymał od McDonald’s, a którą całkowicie zignorował, było polecenie budowania restauracji na przedmieściach. W Stanach Zjednoczonych ten pomysł świetnie się sprawdzał. Jednak prezes japońskiego oddziału zupełnie nie zgadzał się z tą koncepcją. Twierdził, że restauracje jak najbardziej powinny stać w środku miasta z jednego, prostego powodu. Amerykanie przyjeżdżający do Japonii zawsze szli w kierunku dobrze im znanego McDonald’s. Japończycy zaś, widząc, że ludzie z USA masowo jedzą hamburgery, dochodzili do wniosku, że musi to być coś naprawdę dobrego. Było to świetne spostrzeżenie. Hamburgery w Japonii odniosły sukces. Dla centrali McDonald’s był to świetny przykład na to, że amerykańskie jedzenie i styl konsumpcji może przyjąć się dosłownie wszędzie.

Fujita miał jednak świadomość, że za sukcesem japońskiego McDonald’s stoją Japończycy, a nie Amerykanie. Jednocześnie wiedział, że stylu odżywiania starych mieszkańców swojego kraju nie zmieni, dlatego chciał jak najszybciej zacząć edukację młodych ludzi. Z tego też powodu rozpoczął kampanię telewizyjną, która była maksymalnie przystosowana do lokalnego rynku. Jednocześnie zmienił też nazwę McDonald’s, która od tego momentu nazywała się Makudonaldo, ponieważ to słowo było znacznie łatwiej wymówić. Sukces był oszałamiający. W 1993 roku Japonia miała już 1040 restauracji z łączną sprzedażą na ponad 1,6 miliarda dolarów, co dało jej pozycję lidera w rankingu państw, w których McDonald’s podjął próbę ekspansji. Udało się jej wyprzedzić nawet Kanadę, kraj kulturowo bliski Stanom Zjednoczonym, co było wręcz nieprawdopodobne, choć warto pamiętać o bardzo dużej populacji Japonii w stosunku do północnego sąsiada USA.

Autor: Kinga Kosecka

Ten artykuł to niewielki fragment audiobooka. Posłuchaj 3-godzinnej opowieści pt. Imperium McDonald’s. Od przedstawiciela handlowego do milionera. Ray Kroc

Źródło zdjęcia: https://www.flickr.com/photos/stockcatalog/39151288024