Buffett żywo interesował się życiem zawodowym swojego mentora, Benjamina Grahama. Autor Inteligentnego inwestora, miał wiele różnych zainteresowań. Oprócz giełdy, na której nie zależało mu tak bardzo jak Warrenowi, pasjonował się matematyką, filologią klasyczną oraz… kobietami. Warren nie wiedział zbyt dużo o życiu prywatnym Grahama. Jak twierdził : “Nikomu nie udało się skruszyć jego skorupy. Wszyscy go podziwiali, wszyscy go lubili i wszyscy chcieli być jego przyjacielem bardziej, niż chciał tego Graham. Mogłeś spędzić z nim wspaniały czas, ale nigdy nie byłeś jego kumplem”.

To co najbardziej podobało się Warrenowi w filozofii inwestycyjnej mentora, to tzw. Trójca Grahama. Jednym z jej elementów był opisany już częściowo margines bezpieczeństwa. Termin ten głosi, że jeśli wycena spółki jest niższa niż jej wartość likwidacyjna, to oznacza to, że można się nią zainteresować i ewentualnie ją kupić. Można go wytłumaczyć w prosty sposób. Oznacza on, że gdyby aktywa, których właścicielem jest dana firma, zostałyby sprzedane i podzielone na akcjonariuszy, to każdy udziałowiec osiągnąłby zysk. Według Grahama ważne w tej metodzie jest to, by kupić dużą liczbę akcji różnych spółek. Nic nie gwarantowało wzrostu ceny akcji, nawet jej cena rynkowa niższa od wartości likwidacyjnej. Niedoszacowanie mogło się utrzymywać przez wiele lat. Zabezpieczenie stanowiła dywersyfikacja. Mając cały portfel tanio wycenianych spółek rosła szansa na to, że ogółem zachowają się one lepiej niż szeroki rynek.


Graham uważał, że oficjalna wartość księgowa znacznie odbiega od realnej wartości firm. Również na polskiej giełdzie nigdy nie brakowało spółek takich jak Gant Development czy PBG, które wydawały się niesłychanie tanie, bo wyceniane na ¼ wartości księgowej. Mimo to dostarczyły one łowcom okazji olbrzymich strat. Rola prawdziwego analityka giełdowego polegała na rzetelnej ocenie rzeczywistej wartości majątku firm i znalezieniu spółek godnych uwagi. W przypadku GEICO Warren nie tylko nabył akcje firmy powyżej wartości likwidacyjnej ale też nie przejął się zaleceniem Grahama odnośnie do dywersyfikacji. Już w młodym wieku Warren gotów był pójść własną drogą. “Ben zawsze mi powtarzał, że GEICO jest zbyt drogie. Według jego standardów nie był to odpowiedni rodzaj akcji do kupienia. Jednak do końca 1951 roku zainwestowałem w GEICO trzy czwarte mojej wartości netto lub coś koło tego”. Graham był apostołem inwestowania w wartość i dywersyfikacji, tymczasem Buffett stanie się mistrzem “inwestowania skoncentrowanego”. Należy jednak zaznaczyć, że w późniejszym okresie Warren nie będzie już lokował ponad trzydziestu procent kapitału w pojedynczym przedsięwzięciu.


Fundusz inwestycyjny, który był zarządzany przez Benjamina Grahama osiągał ponadprzeciętne rezultaty. W przekroju 23 lat Graham-Newman Corporation pokonywała średnio rynek o 2.5% rocznie, co oznacza, że papiery wartościowe, przez niego selekcjonowane rosły szybciej niż rynek. Mogłoby się wydawać, że to bardzo mało, ale przy takich wyliczeniach i porównaniach należy brać pod uwagę inflację, która pokazuje rzeczywisty wynik. Przykładowo jeśli stopa zwrotu dla przeciętnego funduszu wynosi 4,5 procent, a inflacja 2 procent to realna stopa zwrotu wyniesie 2,5 procent czyli 4,5 minus 2 procent inflacji. Fundusz mający przewagę rzędu 2,5 punktu procentowego nad konkurencją generuje 4,5 procent plus 2,5 czyli 7 procent. Po odjęciu 2 punktów procentowych inflacji będzie to zatem realnie 5 procent czyli aż 2 razy więcej niż dla typowego funduszu. Na tym jednak nie koniec ponieważ w długim terminie należy jeszcze uwzględnić procent składany, który ma kolosalne znaczenie i nazywany jest przez Warrena Buffetta ósmym cudem świata.


Od Benjamina Grahama można nauczyć się wiele. Oprócz marginesu bezpieczeństwa Warren pokochał również 2 pozostałe punkty Trójcy Grahama. Jeden z nich definiuje akcje jako procentowy, realny udział posiadacza akcji w firmach. Nie jest to zatem tylko i wyłącznie wirtualny papier lub zapis cyfrowy, który służy do handlu i osiągania zysków z tego tytułu. Kupując akcje kupuje się realny biznes i nie należy traktować akcji w oderwaniu od niego. Oznacza to, że trzeba zrozumieć biznes firmy której akcje chcemy kupić i głęboko zastanowić się czy jej model zarabiania jest wartościowy i chcielibyśmy stać się jego właścicielami. Nabywając akcje danej spółki, wyobraź sobie kupujesz całą firmę. Trzeci postulat dotyczy chimerycznego rynku. A mianowicie inwestor powinien dokonywać transakcji tylko w dogodnym dla siebie momencie. Powinien kupować tanio (podczas paniki na giełdzie), a sprzedawać drogo (podczas euforii) i trzymać się właśnie tych wytycznych w trakcie kariery inwestycyjnej.


Skuteczny inwestor aby znaleźć perełki niedoszacowane przez rynek powinien przestudiować bilanse setek przedsiębiorstw. Wymaga to wprost tytanicznego wysiłku, ale dla Warrena nie stanowiło to problemu. Potrafił się skupić i spędzać długie godziny na lekturze. Co więcej dysponując fenomenalną pamięcią był w stanie łączyć ze sobą tysiące informacji i szybko dostrzec okazję lub oszustwo ze strony księgowych prowadzących księgi danej spółki. Czytał tyle, że jego kolega Jack Alexander nie wiedział, kiedy Warren śpi, a kiedy odpoczywa. Studiował gazety z 1929 roku, czyli z czasów przed kryzysem. Nie mógł się nasycić tymi materiałami. Cały czas było mu mało wiedzy odnośnie do tych czasów. Interesował się nie tylko artykułami ekonomicznymi, ale również tymi, które dotyczyły innych dziedzin. Odbywał swoistą podróż w czasie. Czytając teksty z zapomnianych już lat 20-tych, wczuwał się i zaczynał wyobrażać sobie życie w tym okresie. Dzięki wyobraźni ujrzał wizję świata w euforii.

Dostałem gazety z 1929 roku. Nie mogłem się od nich oderwać. Czytałem wszystko – nie tylko historie biznesowe i giełdowe. Historia jest interesująca, a jeśli w gazecie piszą coś o niej, możesz zobaczyć miejsca, wydarzenia, nawet reklamy. Przenosisz się do innego świata za pomocą słów kogoś, kto był naocznym świadkiem, i możesz poczuć, że żyjesz w tym czasie.


Poza historycznymi materiałami spędzał dużo czasu nad branżowymi magazynami, takimi jak: “Moody’s” oraz “Standard and Poor’s”. Jak widzimy, lektura sprawiała Buffettowi mnóstwo radości. Nie to jednak uszczęśliwiało go najbardziej. Z największą niecierpliwością oczekiwał na cotygodniowe wykłady Benjamina Grahama.


Jak już wcześniej wspomniano, większość osób, która uczęszczała na seminaria, to studenci, którzy w przyszłości szukali pracy w dużych, stabilnych firmach oraz jako urzędnicy. Podczas wielkiego kryzysu najlepiej wyszli na nim ci, którzy mieli stałe i pewne zatrudnienie. Po II wojnie światowej ludzie obawiali się, że koszmar bezrobocia powróci. Najważniejsze było wtedy poczucie bezpieczeństwa. Wielu absolwentów uczelni zatrudniło się w firmie stalowej U.S. Steel i kolejni pragnęli pójść w ich ślady. Co ciekawe, żaden ze studentów nie zastanawiał się nad tym, czy właśnie ta firma jest dostatecznie bezpieczna. Warren wiedział, że U.S. Steel to gigant, jednak przewidywał, że w przyszłości spółka ta nie będzie „bezpieczną przystanią”. Mówił do swoich kolegów: „nie jesteście świadomi tego, w jaki pociąg wsiadacie”. Buffett porównuje wybór miejsca zatrudnienia do pracy analityka i inwestora. Jedni i drudzy powinni wnikliwie dociekać, czy spółka faktycznie jest warta zainteresowania.


Warren ukończył szkołę z oceną A+ . Zaproponował wtedy siebie jako przyszłego pracownika firmy Graham-Newman. Co ciekawe, chciał pracować tam za darmo, po to by się uczyć i zdobywać doświadczenie. Był przekonany, że z taką dobrą oceną nie będzie miał problemu z zatrudnieniem, a jego mentor przyjmie go z otwartymi ramionami. Zaoferował nawet, że będzie pracować za darmo. Wszedł i poprosił o pracę z dużo większą pewnością siebie, niż gdy jechał na rozmowę w sprawie przyjęcia na Harvard Business School ”. Stało się jednak inaczej, Benjamin Graham odmówił mu. Powiedział wtedy do Buffetta: „zobacz, chłopcze, banki inwestycyjne na Wall Street nie zatrudniają Żydów. My możemy dać pracę tylko nielicznym z tej grupy, dlatego przyjmujemy tylko ludzi pochodzenia żydowskiego. To samo dotyczy sekretarek i wszystkich innych stanowisk. Chcemy przeciwdziałać w ten sposób dyskryminacji”. Warren chyba nie do końca rozumiał decyzję Grahama i dopiero po latach przyznał mu rację. Jednak w tamtym czasie odrzucenie przez mistrza było bardzo bolesne. Dziwił się, że Graham nie chciał przyjąć do pracy swojego najlepszego studenta i Warren miał problem, by wypowiadać się na ten temat nawet 10 lat później. Pytany o to milczał. Zwróćmy uwagę na to, że w ich relacji nie było idealnej symetrii. Graham traktował młodego Warrena neutralnie, a ten był dla niego idolem, mentorem, nauczycielem i osobą, która miała wpływ przy każdej podejmowanej decyzji. Bolało go to, że szef Graham-Newman Corporation nie zrobił dla niego wyjątku. Wprawdzie nie był Żydem, ale przecież był niesłychanie inteligentny, pracowity i uczciwy i dobrze znał swoją wartość. Pocieszał się tym, że powróci do Omaha. Miał nadzieję, że spotka nareszcie dziewczynę swojego życia.


W 1950 roku Howard ponownie został kongresmenem, a dla Warrena był to okres przełomu. Poznał wtedy Susan Thompson. Córkę Williama Hertzoga Thompsona , tego samego, który odpowiadał za jedną z kampanii wyborczych Howarda. Dużą zasługę miała przy tym jego siostra, Bertie która dzieliła z Susie pokój na studiach. Bardzo lubiła dziewczynę, z którą mieszkała. To właśnie ona ich zapoznała. Susan od początku zachwyciła Buffetta. Podejrzewał i porównywał ją wręcz do „fałszywki”. Bał się, że jest zbyt idealna, by mogła być prawdziwa. Susan nie odwzajemniała jednak tego uczucia, ponieważ kochała kogoś innego.


Gdy Warren przebywał w Columbii, dowiedział się z działu plotkarskiego w gazecie New York Post, że Miss Nebraski z 1949 roku – Vanita Mae Brown – mieszka w akademiku Webster. Dziewczyna była wtedy dość znaną osobowością, ponieważ miała występować w telewizji z Eddiem Fisherem. W książce Snowball Alice Schroeder pisze : “Warren uważał ją za tak zabawną i bystrą, że rozmowa z nią była jak gra w słownego ping-ponga”. Przez pewien okres Buffett spotykał się z Vanitą. Często spacerowali po Nowym Jorku, odwiedzali różne miejsca, np. kościół Marble Collegiate Church, gdzie pastorem był Norman Vincent Peale. Był on popularnym w Stanach pisarzem oraz mówcą, który udzielał ślubu m.in. Donaldowi Trumpowi. W swoisty sposób łączył on chrześcijaństwo z filozofią sukcesu, w stylu Napoleona Hilla.. Znak rozpoznawczy treningu, który radził wdrożyć Peal to wizualizacja sukcesu, pozytywnego myślenia i dlatego był pastorem wielu amerykańskich biznesmenów, oraz firm, które kupowały dla pracowników jego materiały.


Vanita pochodziła z biedniejszej dzielnicy Omaha. Warren negatywnie wspominał te miejsca, ponieważ pamiętał przygody z kampanii wyborczych swojego ojca. Buffett nie mógł się oprzeć urodzie miss Nebraski, ale relacje z Vanitą którą opisał jako nieco niezrównoważoną psychicznie nie należały do łatwych. W pewnym sensie Vanita znęcała się nad słabszym psychicznie Warrenem. Ich relacje pogarszały się z każdym kolejnym spotkaniem. “Tak naprawdę zawsze starała się mnie zawstydzić, wolała pogrywać ze mną w ten sposób”. Vanita groziła nawet, że pojedzie do Howarda i powie mu, że jego syn jest ojcem jej nienarodzonego dziecka. Oczywiście ta i inne podobne historie były wyssane z palca. Pewnego razu po wypadzie do kina tak zdenerwowała Buffetta, że ten podniósł ją i wrzucił do kontenera na śmieci i tam zostawił. Relacje z Vanitą Warren porównuje do „trzymania Leoparda na smyczy”. Można się domyślać, że obydwoje randkowali ze sobą z powodu dość przyziemnych potrzeb. Warren podniósł swoją samoocenę jako mężczyzna, dzięki spotkaniom z Miss Nebraski, a pochodząca z ubogiej rodziny Vanita dowartościowywała się, będąc partnerką syna senatora. Warren poznał jednak wcześniej Susie i bez odrobiny wahania zostawił dla niej Vanitę.


Początkowo jednak nie była nim zainteresowana. “Susie była o wiele, wiele, wiele bardziej dojrzała ode mnie. To było oczywiste, że nie byłem jej numerem jeden. Moje intencje wobec niej były jasne, tylko, po prostu, nie robiły na niej żadnego wrażenia”. Ojciec Susan był dziekanem na uczelni w Omaha. Do jego ulubionych dziedzin należała psychologia. Udzielał się wśród lokalnej społeczności. Stale przepowiadał jakieś tragedie i cechowało go konserwatywne podejście do kobiet. Liczył na to, że będą go obsługiwać i wykonywać większość obowiązków domowych. Matka Susan – Dorothy – była panią domu i poza obowiązkami z tego wynikającymi nie wykonywała dodatkowej pracy. Była osobą niezwykle skrupulatną i pilną, która robiła wszystko na czas. Susan miała również siedem lat starszą siostrę noszącą imię matki, którą nazywali Dottie. William Thompson stwierdził, że starsza córka „należy do jego żony”, a on wychowa tę młodszą. Jako dziecko Susan wiele wycierpiała. Zmagała się z alergiami i ciągłymi infekcjami uszu. W wieku 18 miesięcy przeszła już liczne operacje uszu, a jakby tego było mało, cierpiała również na inne choroby. Trudne doświadczenia sprawiły, że miała w sobie mnóstwo empatii, zwłaszcza względem słabszych i pokrzywdzonych przez los.


Susan uczęszczała do szkoły Central High School w Omaha. Rówieśnicy ją lubili, a ona chętnie się angażowała w problemy innych uczniów, dzięki czemu została przewodniczącą klasy. Pomimo częstych niepowodzeń, związanych z chorobami, była przebojowa i pewna siebie. Już jako nastolatka Susan spotykała się z przystojnym, inteligentnym kolegą, o ciemnych włosach, pochodzenia żydowskiego – Miltonem Brownem. Chodził on do szkoły w innym mieście. Susan poznała go podczas konkursu dyskusyjnego i o od tego czasu widywała się z nim nawet kilka razy w tygodniu, ale tylko i wyłącznie poza szkołą. Ukrywała ten związek przed własnym ojcem, z uwagi na rosyjsko-żydowskie pochodzenie Miltona i jego niski status społeczny. Ojciec Miltona był bowiem szeregowym pracownikiem linii kolejowych. Susan przyprowadziła kilka razy chłopaka do domu, ale William Hertzog Thomson nie chciał go zaakceptować. Można się domyślać, że chodziło tu głównie o jego pochodzenie etniczne i społeczne. Uprzedzenia Thompsona były dość typowe dla Omaha tamtych czasów i dotyczyły tego, aby różne grupy etniczne i religijne trzymały się z dala od siebie. Susan buntowała się przeciwko takim podziałom i pragnęła je przekraczać. Pomimo sprzeciwu ojca, mogła spotykać się z Miltonem częściej, ponieważ poszli do tego samego college’u – Northwestern University w Evanston w Illinois. Susie studiowała tam. dziennikarstwo. Pokój dzieliła z siostrą Warrena – Bertie. Dziewczyny poznały się bliżej i zostały przyjaciółkami. Plan zajęć Susan był ułożony w ten sposób, że mogła widywać się z Brownem codziennie. Najczęściej spotykali się jednak wieczorami, ponieważ Milton musiał pracować. Pewnego razu inne studentki z bractwa studenckiego nie pozwoliły Susie zaprosić Miltona, ponieważ przynależał on do bractwa żydowskiego. Widać nie tylko Williamowi Thomsonowi przeszkadzało jego pochodzenie. Susan nie bała się jednak wyjść naprzeciw opiniom i stereotypom swoich bliskich. Wciąż widywała się z Miltonem, mimo, że spotykał ją za to ostracyzm. Oboje zaczęli interesować się buddyzmem zen, w którym główne znaczenie odgrywa praktyka medytacji. Szukali uniwersalnej duchowości, która ich połączy. Rozumieli się i starali nie nakłaniać do własnej religii. Doszli do wniosku, że nauczą się czegoś nowego. Czegoś, co będzie ich „wspólnym mianownikiem”. Ascetyczny, pozbawiony zbędnych symboli i ozdobników Zen, będący bardziej filozofią życia niż typową religią idealnie się do tego nadawał.


W 1951 roku Brown został starostą na drugim roku studiów. Susie w tym czasie często płakała z powodu listów otrzymywanych z domu rodzinnego. Chciała być ze swoim chłopakiem. Jej bliscy jednak nie wykazali zrozumienia i nakazali jej całkowicie zerwać znajomość z Miltonem. Pewnego razu doszło wręcz do tego, że Susan odebrała telefon od ojca, który kazał jej natychmiast wracać do domu. Groził jej tym, że zabierze ją z uczelni. Tym razem ugięła się, ponieważ bez ojca i jego środków finansowych nie mogłaby studiować.


W tym samym czasie Warren ukończył Uniwersytet w Columbii i powrócił do Omaha. Mieszkał w domu rodziców, tymczasem oni przebywali w Waszyngtonie. Warren służył wtedy w Gwardii Narodowej. Był to wygodny sposób, by uniknąć wyjazdu do Korei na krwawą wojnę. Służył w Gwardii kilka razy w roku na obozach treningowych w La Crosse w Wisconsin. Aby wtopić się w tłum, robił to samo co inni czyli… czytał komiksy. Warren wspomina dość żartobliwie te wydarzenia. “Moje słownictwo skurczyło się do czterech słów. Nauczyłem się, że trzeba spędzać czas z ludźmi, którzy mają nad Tobą przewagę, są od Ciebie lepsi. Jeśli jesteś w otoczeniu osób, które zachowują się gorzej niż Ty, obsuwasz się. Takie to proste.” W przyszłości Warren będzie jeszcze bardziej świadomie otaczać się erudytami i ludźmi utalentowanymi, jak Benjamin Graham, Charlie MAnger czy twórca Microsoft Bill Gates.


Po zakończeniu uczelni Warren udał się na wspomniany już kurs Dale’a Carnegiego. Zdecydował się wziąć udział w tym szkoleniu, ponieważ wiedział, że jego słabością jest nieśmiałość. “Wystąpienia publiczne przerażały mnie. (…) Byłem tak przerażony, że po prostu nie mogłem tego zrobić. Czasami nawet wymiotowałem”. W pewnym momencie zauważył nawet, że sam organizuje sobie życie w ten sposób, by nie występować publicznie. Zależało mu na tym, by stawić temu czoła. Nie to jednak było głównym impulsem do rozpoczęcia pracy nad samym sobą. Głównym powodem wg samego Warrena, było pojawienie się Susie. Wiedział, że aby ją poznać, a później zdobyć, musi nauczyć się rozmawiać z ludźmi. Był świadomy tego, że ma u niej małe szanse. Chciał jednak je zwiększyć poprzez poprawę “umiejętności miękkich”.


Wziął wtedy 100 $ i dał je swojemu instruktorowi Wally’emu Keenanowi , mówiąc: proszę wziąć te pieniądze zanim zmienię swoje zdanie. Razem z Warrenem uczęszczało tam około 20 osób. Wszyscy się bali, niektórzy mieli problem, by wypowiedzieć publicznie swoje imię i nazwisko. Cała grupa była nieśmiała. Stojąc razem, nikt ze sobą nie rozmawiał. Dale Carnegie zalecał, by prowadzący zajęcia znał imiona wszystkich swoich kursantów. Tłumaczył to tym, że własne imię jest dla każdej osoby najważniejszym słowem na świecie. Również kursantom zalecano zapamiętanie imion pozostałych uczestników. Uczestnicy kursu otrzymali książkę zawierającą różne przemówienia, np. słynne mowy polityków wygłaszane po wygranych wyborach. Co tydzień kursanci mieli wygłosić jedno z nich. Na zajęciach uczono przezwyciężania strachu za pomocą psychologicznych trików. Główną ideą i celem tej nauki, było „rzucenie jej kursantów na głęboką wodę”. Bez dłuższego zastanowienia musieli przemawiać przed większą grupą ludzi. Zadaniem pozostałych uczestników było wysłuchanie przemowy i nagradzanie jej gromkimi brawami. Dzięki aplauzowi przemawiający nabierali pewności siebie. W rezultacie uczestnicy kursu nie tylko poprawiali umiejętność publicznego przemawiania, ale również jakość indywidualnej rozmowy. Skoro bowiem nie odczuwali strachu przed wygłoszeniem przemowy przed całą grupą, to tym bardziej nie powinni obawiać się pięciominutowej pogaduszki z drugą osobą. Warren twierdzi, że certyfikat ukończenia tego kursu był najważniejszym dyplomem, jaki udało mu się w życiu zdobyć. Do dziś z dumą prezentuje dyplom znajdujący się w siedzibie jego firmy. Można śmiało powiedzieć, że jest to dla niego jedno z ważniejszych w życiu osiągnięć, co można zauważyć głównie podczas jego publicznych wystąpień. Potrafi mówić do milionów ludzi i nie robi to na nim większego wrażenia.


Warren wiedział, że na Susie przemożny wpływ ma jej ojciec. Dlatego zaczął od przypodobania się Williamowi Thomsonowi. Próbował się z nim zaprzyjaźnić. Już jako dziecko Warren dogadywał się z ludźmi w średnim i podeszłym wieku znacznie lepiej niż z rówieśnikami. Ta cecha Warrena wreszcie mogła zaprocentować. Jak sam wspomina: „Często nie było jej w domu. Spotykała się z innymi chłopakami. Ja zacząłem więc flirtować z jej ojcem. Siadaliśmy na tarasie. Rozmawialiśmy o najróżniejszych rzeczach. Czasami doktor Thompson grał na mandolinie, a ja na ukulele”. Warren twierdzi, że ojciec Susie był pod wieloma względami podobny do Howarda. Nie miał jednak syna, więc przyszły zięć był dla niego wybawieniem. Mógł rozmawiać z nim jak z własnym synem, o polityce i ekonomii. Jak zauważa Alice Schroeder : “Warren był bystry, Warren był protestantem, Warren był republikaninem – i co najważniejsze – Warren nie był Miltem Brownem”. Bardzo dobrze się dogadywali i mieli mnóstwo wspólnych tematów. Dużo rozmawiali o książce Whittakera Chambersa pt. Witness . Opowiadała ona o przemianie człowieka z komunisty w zatwardziałego antykomunistę podczas zimnej wojny.


Wsparcie ze strony ojca Susie nie było do końca dobre dla samego Warrena. Im bardziej rodzice naciskali na dziewczynę, tym bardziej idealizowała swojego ówczesnego chłopaka – Miltona. Dodatkowo młody Buffett najzwyczajniej w świecie jej się nie podobał. Nie był przystojny, a w dodatku beznadziejnie się ubierał. Nosił tanie i często za duże ubrania. Był synem kongresmena, a głównymi jego zainteresowaniami były akcje, o których przy każdej nadarzającej się okazji próbował z nią rozmawiać. Sytuacja zmieniła się gdy Susan dostrzegła bezradność w Warrenie i jego skrywane słabości. Lubiła pomagać pokrzywdzonym i gdy zrozumiała, że Warren jest bliski załamania psychicznego, nagle stał się dla niej znacznie atrakcyjniejszy. Nie był wprawdzie tak wyobcowany jak Żyd Milton Brown ale Susan zrozumiała, że Warren nie jest typowym amerykańskim mężczyzną. Nastrój Warrena rzeczywiście sięgał wtedy dna. Jak sam wspomina był wtedy wrakiem człowieka i nie wiedział czy będzie sobie w stanie ułożyć dorosłe życie. Można powiedzieć, że Susan zwróciła na niego uwagę z litości. Chciała się nim zaopiekować. Buffett komentuje to mocnymi słowami: „byłem wystarczająco żydowski dla Susie, ale nie nazbyt żydowski dla jej ojca”. Wyrazem jego determinacji był fakt, że chcąc się przypodobać Susan zapisał się nawet kurs tańca. Był zdolny uczynić dla niej wszystko i choć nigdy nie nauczył się tańczyć to już sama gotowość do poświęceń z pewnością wywarła na niej pozytywne wrażenie.


Warren i Susan zaczęli się spotykać i wkrótce napisała list do Browna. Powiedziała w nim o tym, że musi zakończyć ich związek. Milton był zszokowany. Wiedział, że jego partnerka spotyka się z Buffettem, ale nie przypuszczał, że jest to coś poważnego. Tymczasem Warren był przeszczęśliwy. W październiku 1951 swoją radością podzielił się z ciotką, Dorothy Stahl , pisząc do niej list. Opisywał Susie jako wspaniałą dziewczynę, która ma tylko jedną wadę. Nie interesowała się i nie wiedziała nic o akcjach. Stwierdził jednak, że ten jeden minus może jej wybaczyć :

W każdym innym aspekcie jest nie do przebicia i myślę, że mogę przymknąć oko na jej piętę achillesową.


Buffett chciał się oświadczyć wybrance, ale najpierw zdecydował się poprosić o zgodę jej ojca. Doktor Thompson przemawiał do Warrena przez bite 3 godziny. Co ciekawe, nie mówił wtedy o córce, a wyrażał swoje opinie na temat obecnego rządu. Po długim wykładzie, wyraził zgodę i udzielił mu błogosławieństwa.


W 1951 roku Warren pomnożył swoje środku o 75% i dzięki temu zgromadził już majątek w wysokości 17 738 $. Zdecydował się wtedy zostać w Omaha, by pracować z ojcem. Graham i Howard obawiali się, że nadejdzie kryzys gospodarczy i dlatego odradzali mu wtedy inwestowania na giełdzie. Były to dwa największe autorytety w jego życiu, dlatego ciężko było mu się z nimi nie zgodzić. Musiałby uważać się wtedy za osobę mądrzejszą od nich. Uznał jednak, że w tym przypadku kierują się emocjami i nie są do końca racjonalni, dlatego postanowił ich nie słuchać i postawić na swoim. Był pewny że to on ma rację, ponieważ widział ogrom spółek, które były rozsądnie wycenione. Ojciec Warrena popierał wtedy jedynie inwestycje w spółki wydobywcze. Nadal uważał, że nadejdzie inflacja, a wtedy większą wartość będą miały „twarde” aktywa. Również Graham obawiał się kryzysu, ponieważ upłynął już długi czas od tego ostatniego, na którym on stracił prawie cały majątek. Oczekiwania dotyczące powrotu kryzysu były zresztą przez długi czas rozpowszechnione w całym społeczeństwie. Pod koniec II wojny światowej Amerykanie drżeli na myśl o milionach mężczyzn, którzy wrócą z frontu. Obawiano się, że poziom bezrobocia, który bardzo zniżkował w okresie wojny powróci do dwucyfrowego poziomu. Tymczasem stymulujące koniunkturę gigantyczne wydatki zbrojeniowe miały wkrótce ustać. Ćwierć wieku wcześniej czyli po zakończeniu I wojny światowej, powrót milionów mężczyzn z Europy rzeczywiście wywołał spory wzrost stopy bezrobocia. Jednak ku zdumieniu większości ekspertów i reszty Amerykanów bo II wojnie światowej nic strasznego się nie wydarzyło. W swojej książce “Historia cywilizacji amerykańskiej. Era konfrontacji 1941-1980” profesor Zbigniew Lewicki świetnie tłumaczy to ciekawe zagadnienie. Kluczem do wyjaśnienia okazuje się tu być mechanizm odroczonego popytu. Podczas trwania konfliktu kondycja finansowa amerykańskich pracowników, była wyśmienita. Jak już wspomniano bezrobocie spadało a zarobki wzrastały. Miliony kobiet i czarnoskórych Amerykanów otrzymało dobrze płatne miejsca pracy w przemyśle do których wcześniej mieli ograniczony dostęp. W konsekwencji amerykańskie gospodarstwa domowe zgromadziły duże oszczędności. Podczas wojny w usa wprowadzano system reglamentacji, w tym dobrze znane Polakom kartki na zakup najróżniejszych artykułów. Praktycznie nie wytwarzano samochodów osobowych na użytek cywilny. Nawet zakup nowych opon samochodowych stanowił spore wyzwanie. Za rosnące pensje Amerykanie nie mieli czego kupować. Gdy wraz z zakończeniem wojny reglamentacja się skończyła, konsumenci tłumnie ruszyli na zakupy aby wydać choć część zgromadzonych oszczędności i nie zabrakło czynnika popytowego. Amerykańskie firmy mogły bez zakłóceń przejść z produkcji zbrojeniowej na cywilną. Popyt na siłę roboczą utrzymał się, węc bezrobocie nie wzrosło gwałtownie. A co z dopływem pracowników z rozwiązywanych oddziałów? Otóż znaczna część weteranów nie trafiła natychmiast na rynek pracy. Skorzystali oni z oferty, którą przygotował dla nich rząd. Mianowicie mogli oni podjąć darmowe studia i zdobyć cenne wówczas wykształcenie wyższe. Spora część z powracających żołnierzy trafiła zatem na rynek pracy dopiero pod koniec lat 40. i to jako fachowcy, którzy dodatkowo zwiększyli produktywność amerykańskiej gospodarki.


Mniej lub bardziej świadomie, niedoświadczony przez Wielki Kryzys Warren bardzo dobrze zrobił ignorując katastroficzne wizje dwóch najbardziej cenionych przez siebie wtedy autorytetów : Benjamina Grahama i Howarda Buffetta. Co więcej pesymizm i obawy większości inwestorów pozwoliły mu zarobić jeszcze więcej. Powszechna niechęć do akcji sprawiła, że na początku lat 50. były one tak tanie, że Warren czuł się upoważniony do kupowania akcji na kredyt, czego na ogół jest przeciwnikiem. Większość swoich pieniędzy, miał już zainwestowane w akcjach, a chciał ich nabyć jeszcze więcej. Warto zaznaczyć, że nie zadłużał się mocno. Jego kredyt stanowił maksymalnie równowartość ¼ posiadanych aktywów netto, czyli wynosił około 5000 $. Otrzymał go z Omaha National Bank. Nie miał jeszcze 21 lat, więc ojciec musiał podpisać umowę o kredyt razem z nim. Tak Warren wspomina ich pobyt w banku: “Kończyły mi się pieniądze na inwestycje. Gdybym był entuzjastycznie nastawiony do akcji, musiałbym sprzedać coś innego, żeby je kupić. Czułem niechęć do pożyczania pieniędzy, ale dostałem pięć tysięcy dolarów pożyczki od Omaha National Bank.. Miałem mniej niż dwadzieścia jeden lat, a mój tata musiał żyrować pożyczkę. Pan Davis, bankier, uznał to za rytuał przejścia. Powiedział coś w rodzaju: Stajesz się mężczyzną i odniósł się do tych pięciu tysięcy dolarów, mówiąc: To poważny obowiązek, a my wiemy, że masz charakter, żeby to spłacić.

 

Autorzy: Łukasz Tomys, Michał Włodarski, Justyna Jaciuk

Historia Buffetta może okazać się inspirująca nawet dla tych osób, którym nigdy wcześniej nawet przez myśl nie przeszło założenie własnej firmy. Zakup biografię inwestora naszego autorstwa w Audiotece lub w Empiku. W abonamencie Empik GO biografia Warrena Buffetta jest dostępna za darmo.