Wpis jest fragmentem z książki pt. “Dziś i jutro” autorstwa Henry’ego Forda.

Otrzymanie czegoś za nic jest ideałem powszechnego typu reformatora społecznego. Ale on nie robi tego we właściwy sposób. Nie jest możliwe, aby długo kontynuować otrzymywanie czegoś za nic, ale jest możliwe, aby uzyskać coś z tego, co kiedyś było uważane za nic. To jest właśnie sedno naszych wysiłków na rzecz oszczędzania drewna. Staramy się używać tak mało tarcicy, jak tylko możemy. Każdego roku zużywamy mniej drewna pomimo naszej stale rosnącej produkcji, ale wciąż zużywamy go bardzo dużo, więc staramy się uzyskać jak najwięcej z każdego ściętego drzewa. Traktujemy każde drzewo jak drewno, dopóki nie pozostanie nic, co mogłoby służyć jako drewno, a następnie traktujemy to, co pozostaje, jako związek chemiczny, który należy rozłożyć na inne związki chemiczne, które możemy wykorzystać w naszej działalności.

Oszczędzamy nie tylko tarcicę, ale również ograniczamy transport, przewożąc suche drewno zamiast drewna zmieszanego z wodą – drewno ekologiczne. Co więcej, przewozimy tylko drewno gotowe – elementy gotowe do montażu. Zamiast płacić fracht za odpady, my je zatrzymujemy i na nich zarabiamy.

Nasza praca w tej materii rozpoczęła się sześć lat temu (w 1920 roku – przyp. red.) w małej skali – tak jak zawsze zaczynamy. Już teraz oszczędzamy prawie 2 831 685 m3 drewna rocznie poprzez odzyskiwanie starego drewna – kupujemy tylko cztery dziesiąte procenta drewna używanego w naszych skrzyniach i opakowaniach. A w naszych lasach i tartakach odkryliśmy, że zamiast marnować co najmniej połowę drewna – co jest normą – nie musimy marnować ani odrobiny. Odkryliśmy również, że praca drwala nie musi być ciężka ani źle płatna. Mamy naszą skalę płac minimalnych, a zamiast stereotypowych drwali pracują dla nas trzeźwi, szanujący się obywatele.

Tradycją wycinania drzew jest marnotrawstwo – to dlatego płace są tak niskie, a ceny drewna tak wysokie. Drzewo jest na pniu bezlitośnie ścinane, a zarośla pozostawiane na pastwę losu, sprzyjając pożarom lasów. Kiedy kłoda trafia w końcu do tartaku, jest cięta na deski o wymiarach handlowych bez względu na odpady. Istnieją dwa rodzaje marnotrawstwa – marnotrawstwo kłód i gotowego drewna, ponieważ jest ono sprzedawane w wymiarach opartych nie na zastosowaniu, ale na zwyczajach.

W całym przemyśle drzewnym brakuje koordynacji. Dlaczego trzeba kupować deskę o długości 3 m, jeśli ma być użyte tylko 1,52 m? Dlaczego skrzynie nie miałyby być składane z najmniejszej, a nie z największej ilości drewna, a przede wszystkim: dlaczego wielcy konsumenci drewna, których potrzeby nie są na tyle duże, aby uzasadniały samodzielne wejście w biznes tartaczny, nie mogą przynajmniej uzgodnić z tartakami specjalnych rozmiarów, zamiast przyjmować rozmiary standardowe? Dlaczego raz użyta skrzynia lub pudełko do pakowania mają być traktowane tylko jako odpad, który należy rozbić i spalić?

Oszczędzanie drewna jest w takim samym stopniu sprawą warsztatu, jak i lasu. Obecnie zużywamy znacznie mniej drewna w naszych samochodach niż kiedyś. Przestawiliśmy się na stal zawsze i wszędzie, gdy tylko jest to możliwe, tylko po to, by oszczędzać drewno. Podaż stali jest niewyczerpana, podczas gdy przy obecnym tempie zużycia drewna w kraju z trudem wystarczy na dłużej niż pięćdziesiąt lat. Nasze własne zasoby z łatwością wystarczą nam na sto lat dzięki temu, jak je wykorzystujemy.

Jeszcze niewiele lat temu patrzyliśmy na drewno po prostu jak na drewno, ale brzydząc się marnotrawstwem, szybko zaczęliśmy drążyć temat, aby szczegółowo dowiedzieć się, co można z nim zrobić. Poczyniliśmy przygotowania do spalania trocin i skrawków z naszego działu obróbki drewna jako paliwa, i na pozór wydawało się, że wykorzystujemy jak najlepiej to, co uważane było za odpady, a to, jak zwykle, doprowadziło nas do zadania pytania: „Dlaczego musi być tyle odpadów do utylizacji?”.
Odpowiedź na to pytanie doprowadziła nas do odzyskiwania całego drewna, które trafia do naszych zakładów w postaci skrzyń i pudeł, a także do zakupu dużych połaci ziemi leśnej, do wyrębu, do tartaków, do destylacji drewna, a w końcu do przeniesienia wszystkich naszych wydziałów obróbki drewna z Detroit do lasów, aby zaoszczędzić na transporcie.

Na początek weźmy pod uwagę oszczędność drewna w zakładzie. Jeszcze sześć lat temu używaliśmy około sześciuset różnych rozmiarów pudeł i skrzyń do wysyłki. Przestudiowaliśmy przesyłki i skrzynki i dziś zamiast sześciuset rozmiarów mamy czternaście, a dla każdego z nich opracowano standardową metodę pakowania. Oszczędzamy też drewno, używając wszędzie, gdzie to możliwe, worków jutowych i kartonowych pudeł – te ostatnie wytwarzane są z odpadów w naszej własnej papierni. Dzięki temu uproszczonemu planowi, a także dzięki zastosowaniu jutowych worków i kartonów potrzebujemy obecnie tylko około jednej trzeciej ilości drewna zużywanej wtedy, gdy nasza dzienna produkcja była o połowę mniejsza niż obecnie. […]

Wszystkie odpady drzewne trafiają ostatecznie do wydziału odzysku drewna w Highland Park – nawet stare wagony kolejowe, spróchniałe kłody i pale muszą trafić do tego wydziału, który opracował dość ciekawą technikę recyklingu. […]

Nasze działania związane z drewnem wyszły daleko poza wycinkę drzew i rozwinęły się w wielki przemysł. To naprawdę niezwykłe, jak daleko może zaprowadzić nas pogoń za marnotrawstwem, a równie zaskakujące są wyniki, ponieważ śledząc produkty uboczne, otrzymujemy poszukiwany oryginalny materiał niemalże za darmo. Naprawdę trudno jest powiedzieć, co jest produktem, a co produktem ubocznym. To właśnie przytrafiło się nam w przypadku drewna. […]

Aby nie uczestniczyć w jego marnotrawstwie – a zużywamy około trzystu tysięcy metrów tarcicy dziennie – kupiliśmy prawie dwieście tysięcy hektarów gruntów leśnych w północnym Michigan i 486 km2 w Kentucky. […] Następnym zakupem było 283 km2 ziemi leśnej w L’Anse. Obejmował on duży tartak, trzydzieści domów i kolejkę wąskotorową do sekcji wyrębu. Odbudowaliśmy tę linię jako standardowy system kolejowy i połączyliśmy ją z główną linią. […]

Nasza praca koncentruje się wokół Iron Mountain, które było typowym północnym miasteczkiem górniczym i tartacznym, a przestało istnieć po ogołoceniu kraju z drewna. Kopalnia żelaza i tartak były jedynymi gałęziami przemysłu, zanim postawiliśmy nasze zakłady, było tam też wiele pustych sklepów i domów mieszkalnych. Cały obszar był zniszczony. Teraz mamy tam 5 000 ludzi i jest to już całkiem odmieniony region. Zamknięte od dawna sklepy ponownie otworzyły podwoje, a młodzi ludzie przestali wyjeżdżać do miast, skoro mogą zarobić sześć dolarów dziennie we własnych stronach.

Innymi słowy: cały ten region został ożywiony nie przez odkrycie czegoś nowego, ale przez wykorzystanie tego, co już było pod ręką, a co uznano za bezwartościowe. […]

Drwal otrzymuje wynagrodzenie w wysokości sześciu dolarów dziennie za osiem godzin pracy, uiszcza natomiast umiarkowaną opłatę za wyżywienie i zakwaterowanie. To daje mu co najmniej cztery dolary dziennie netto, co jest bardzo wysoką płacą za pracę w lesie, szczególnie gdy zatrudnienie jest stałe przez siedem lub osiem miesięcy w roku. Wynagrodzenie i warunki pracy przyciągnęły tu najlepszych pracowników z całego świata. Chociaż nasze płace są uważane za wysokie, nasze koszty wyrębu są bardzo niskie.
Kłody są dostarczane do Iron Mountain koleją lub drogą wodną i to właśnie tam dokonaliśmy największych postępów w kierunku eliminacji odpadów.
Mamy kilka tartaków, ale największy z nich, który gdy pracuje na pełnych obrotach wycina aż ok. 8 500 m3 tarcicy dziennie, znajduje się w Iron Mountain.

W styczniu 1924 roku wprowadziliśmy nową metodę piłowania, która sprawiła, że wszystkie poprzednie rekordy opłacalności stały się śmieszne, ponieważ nowy system zredukował odpady i złom do nieistotnych ilości. Polega ona na piłowaniu części korpusu bezpośrednio z nieobrzynanych desek, tak jak pochodzą one z kłody. Do tej pory elementy nadwozia były wykonywane z suszonych w piecu desek, które były cięte na jednolity wymiar i sortowane. Deski te zostały wyprodukowane z użyciem znacznej części najmłodszego i najlepszego drewna w kłodach, a jeśli kłoda była krzywa lub miała nieregularny kształt, odpady często przekraczały ilość uzyskanej tarcicy nadającej się do sprzedaży.

Nowy system polega na piłowaniu kłody na równoległe deski z pozostawieniem kory. Te deski są cięte bez względu na kształt kłody. W rzeczywistości kształt kłody lub deski nie ma żadnego znaczenia. Deska jest następnie przenoszona na stół do układania, gdzie zaznaczane są wzory o różnych kształtach, aż do momentu, gdy deska jest nimi całkowicie pokryta aż do kory. Wykorzystuje się przy tym wszelkie nierówności, jak np. spęcznienia. Zamiast przycinać deskę w celu pominięcia sęków lub szczelin, układacz po prostu objeżdża je dookoła. Ta metoda pozwala na wykorzystanie prawie całego drewna i pozostaje bardzo mało odpadów. Poszczególne części są następnie wycinane z deski za pomocą szybkobieżnej piły taśmowej. Z kłód można uzyskać od 25 do 35 procent więcej materiału niż w przypadku starej metody, w której kłoda była cięta „w kratkę”, a deski obrzynane i przycinane. Ponadto można pociąć i wykorzystać gałęzie o średnicy nie mniejszej niż ok. 10 cm. Dotychczas gałęzie ze względu na swoją nieregularność były przydatne jedynie jako paliwo lub do destylacji drewna.

Według naszych obliczeń ta metoda sprawi, że nasze lasy przetrwają o jedną trzecią dłużej niż przy starym sposobie cięcia, a być może przetrwają wiecznie, jeśli nauczymy się, jak prawidłowo zalesiać. Obecne oszczędności wynoszą około dwudziestu tysięcy dolarów dziennie. […]

Dotychczas części nie mogły być cięte z zielonej tarcicy, a następnie suszone w piecu. Twierdzono, że będą się wypaczać i pękać. My nie mieliśmy z tym żadnych problemów. Stwierdziliśmy, że to, co stanowiło problem, wynikało z niewłaściwego układania w stosy i nierównomiernego wprowadzania pary.

Oszczędność tarcicy do tego momentu dzięki ścinaniu drzew blisko ziemi, wycinaniu wymaganych kształtów bezpośrednio z kłód i ulepszonemu suszeniu w piecu wynosi około 50 procent. Ale teraz poszliśmy jeszcze dalej, produkując części w całości w Iron Mountain, dzięki czemu nie tylko eliminujemy transport odpadów drzewnych i wody, ale także wykorzystujemy odpady.

Centralnym elementem Iron Mountain jest elektrownia, która współpracuje z tartakiem, suszarnią, zakładem produkcji karoserii i zakładem destylacji drewna, a my otrzymujemy sporą część energii jako produkt uboczny. […]

Elektrownia ma kilka niezwykłych cech. Piece przystosowane są do spalania niemal wszystkiego – jako paliwo można wykorzystać odpadki, trociny, olej, smołę czy sproszkowany węgiel.
Dym z elektrowni jest odprowadzany poziomym kanałem do karbonizacji i destylacji w zakładzie destylacji drewna, gdzie ciepło jest wykorzystywane do suszenia drewna przed destylacją, a także w niektórych procesach chemicznych. W ten sposób odzyskuje się dużą część ciepła, które zwykle jest marnowane. Poziomy komin ma 3 m średnicy w swojej głównej części, rozgałęziając się na kanały o średnicy 2,7 i 1,5 m, które prowadzą odpowiednio do budynków z instalacjami do karbonizacji i destylacji. […]

Oprócz mocy uzyskiwanej z pary wprowadziliśmy do grupy elektrowni dodatkowe 9 000 koni mechanicznych poprzez spiętrzenie wody na rzece Menominee nieco ponad 3 km dalej. Trzy pionowe turbiny wodne są połączone z generatorami prądu. Jest to jedna z naszych najlepszych małych elektrowni, wyłożona marmurem. Wszystkie elementy wyposażenia są niklowane.

Karoserie nie są niezwykłe – niewiele z tego, co mamy, jest niezwykłe. Nasze wyniki biorą się z koordynacji pracy. Ale oszczędzamy każdy skrawek drewna i każdą cząstkę trocin. Zakład jest tak czysty jak biuro, a wszystkie nasze zakłady są właśnie takie.

Koniec naszej pracy z drewnem następuje w zakładzie zajmującym się jego destylacją. Wybraliśmy proces Stafforda zamiast staromodnej metody piecowej. Ta ostatnia wymaga dużych kawałków drewna, podczas gdy w procesie Stafforda można wykorzystać wszystko, co ma strukturę celulozy. Trociny, wióry, zrębki, kora, kolby kukurydzy, łupiny orzechów lub słoma mogą być przetwarzane na węgiel drzewny i jego produkty uboczne. […]

Kiedyś zajdziemy o wiele dalej. W tym kraju jest wystarczająco dużo drewna dla każdego – jeśli tylko nauczymy się z niego korzystać.

Powyższy wpis jest fragmentem audiobooka pt. Dziś i jutro autorstwa Henry’ego Forda. Jeśli ciekawi Cię spojrzenie założyciela Ford Motor Company na kwestie polityczne, społeczne oraz biznesowe, a także rozwiązania, które wprowadził w swoim przedsiębiorstwie, książkę w wersji audio znajdziesz m.in. w Empiku, Audiotece oraz Storytel.