W obliczu wysokiej inflacji w 2022 roku, wypowiedzi Henry’ego Forda sprzed wieku brzmią niezwykle aktualnie. Mawiał on, że „wysokie płace i wysokie ceny nikomu nie pomagają – oznaczają jedynie, że wszystko podrożało”.

Należy podkreślić, że wzrost cen w Polsce wynika nie tylko z drogich surowców na rynkach światowych, lecz także szybko rosnącej inflacji bazowej, biorącej się przede wszystkim ze wzrostu pensji szybszego niż wydajność polskiej gospodarki. W tej ostatniej rozpaczliwie brakuje inwestycji prywatnych. Warto zaznaczyć, że inflacja bazowa w Polsce zaczęła rosnąć już w 2019 roku, a więc przed wybuchem pandemii Covid-19. W obliczu wzrostu cen produktów i usług okazało się, że wymuszane przez rząd podwyżki pensji dają jedynie złudzenie rosnącego dobrobytu.

Henry Ford był nie tylko genialnym przedsiębiorcą, lecz także błyskotliwym myślicielem, który lepiej niż niejeden uniwersytecki uczony rozumiał mechanizmy makroekonomiczne. W swoich tekstach wielokrotnie podkreślał, że droga do dobrobytu wiedzie przez inwestycje i innowacje w przedsiębiorstwach, umożliwiające wzrost wydajności i tym samym spadek cen towarów przy równocześnie stopniowo rosnących pensjach.

Poniżej zamieszczamy fragmenty książki “Dziś i jutro”, prezentujące poglądy Forda:

Wysokie płace nie mogą być wypłacane nikomu tylko na samo żądanie. Jeśli płace są podnoszone bez obniżania kosztów, to siła nabywcza nie jest powiększana. Nie ma czegoś takiego jak „płaca wystarczająca na życie”, ponieważ, o ile nie zostanie zwrócony ekwiwalent w postaci pracy, żadna płaca nie może być wystarczająco wysoka, by człowiek mógł z niej żyć. Nie może też istnieć „standardowa” płaca. Nikt na tej ziemi nie wie wystarczająco dużo, by ustalić standardową płacę minimalną. Sama idea standardowej płacy zakłada, że wynalazki i sztuka zarządzania osiągnęły już swoje granice rozwoju.

Nie można wyrządzić człowiekowi większej szkody, niż zapewniać mu wysoką płacę za niewielką ilość pracy, gdyż wtedy jego wysoka płaca podnosi ceny towarów i stawia je poza jego zasięgiem. Nieprawdą jest również twierdzenie, że zyski lub korzyści z wynalazków, które przynoszą niższe koszty produkcji, należą do robotnika. Takie przekonanie wynika z innego błędnego pojmowania procesu przemysłowego. Zyski należą przede wszystkim do przedsiębiorstwa, a robotnicy są tylko częścią tego przedsiębiorstwa. Gdyby wszystkie zyski zostały oddane robotnikom, nie byłoby możliwe wprowadzenie ulepszeń, które zostaną opisane poniżej. Ceny by wzrosły, konsumpcja by spadła, a firma z czasem przestałaby istnieć. Zyski muszą być przeznaczane na obniżenie kosztów, a korzyść z niższych kosztów musi w dużej mierze odnieść konsument. W efekcie jest to więc to samo, co podnoszenie płac. […]

Aby wpłynąć na gospodarkę, wnieść siłę, ukrócić marnotrawstwo, a tym samym w pełni zrealizować motyw płacowy, musimy mieć wielki biznes, który jednak nie musi oznaczać biznesu scentralizowanego. My się decentralizujemy. Każdy biznes oparty na motywie płacowym i ożywiony wyłącznie myślą o służbie musi się rozrastać. Nie może urosnąć do pewnej wielkości i na tym poprzestać – musi iść naprzód lub się cofać. Oczywiście to, co wydaje się wielkim przedsiębiorstwem, może powstać z dnia na dzień poprzez wykupienie dużej liczby małych firm. Rezultatem może być albo wielki biznes albo po prostu muzeum biznesu, pokazujące, jak wiele ciekawych rzeczy można kupić za pieniądze. Wielki biznes to nie władza pieniądza: to władza udogodnień.

Tak się składa, że wielki biznes oznacza środki, dzięki którym mieszkańcy Stanów Zjednoczonych zarabiają na życie. Wszystkie nasze interesy, niezależnie od tego, na ile kawałków zostaną podzielone, nieuchronnie stają się wielkie. Jest to duży kraj z dużą populacją, która ma duże potrzeby, toteż wymaga dużej produkcji i dużych dostaw. Nie sposób wymienić choćby najbardziej trywialnego towaru, którego produkcja w tym kraju nie stanowi przemysłu na ogromną skalę. Dziś produkuje się nawet więcej rowerów niż w szczytowym okresie rowerowego szaleństwa. A biznes musi rosnąć i rosnąć, w przeciwnym razie będziemy mieli niewystarczające dostawy i wysokie ceny.

Weźmy za przykład przypadek farmerów z Sudbury w stanie Massachusetts mniej niż dwieście lat temu. Istnieje zapis o ich spotkaniu, na którym zatwierdzono środki podjęte przez „kupców i innych mieszkańców miasta Boston w celu obniżenia wygórowanych cen artykułów pierwszej potrzeby”. Kawa była wtedy sprzedawana po rozsądnej cenie dwudziestu dolarów za funt; buty męskie po dwadzieścia dolarów za parę (o butach damskich nie wspomniano, bo być może były niepotrzebne); tkanina bawełniana była wysoko wyceniana, a buszel soli kosztował małą fortunę.
Co odpowiada za zmianę cen tych artykułów wtedy i teraz? Biznes, który jest organizacją podaży.

Biznes zaczął się od małych, a rozrósł się do wielkich rozmiarów. Nie ma w tym żadnej tajemnicy. Kiedy transport był utrudniony, a społeczność potrzebowała paśników na siano lub motyk, łatwiej było je dostać na miejscu. Nie zawsze były to najlepsze produkty, ale najłatwiej było je nabyć. Jest to jeden z najważniejszych elementów biznesu – mieć towar w pobliżu osoby, która go potrzebuje. W dawnych czasach miejsce na rynku było z konieczności miejscem produkcji. Większość towarów produkowano w mieście. Wszystkie targi wyrastały wokół poczty. Kowal wykonywał większość narzędzi rolniczych. Tkacz wytwarzał większość tekstyliów, których nie produkował przemysł kuchenny. Miasto było niemalże samowystarczalną społecznością.

Nie wynikało z tego jednak, że wszystkie te usługi były dzięki temu najlepsze czy najtańsze. Każdy konsument powie Wam, że słowo „masło wiejskie” nic nie znaczy. Wszystko zależy od tego, jak dobra jest żona rolnika w wytwarzaniu masła. Najlepsze i najgorsze masło może pochodzić z domowych, wiejskich procesów wytwórczych. Nowoczesna mleczarnia zbliża się do wyższej średniej jakości. I stąd było naturalne, że w miarę, jak kraj się rozrastał, jak środki wymiany między społecznościami stawały się bardziej sprawne, a zwłaszcza, jak rozwijał się transport, lepszy typ dostawców uzyskiwał coraz szerszy zasięg terytorialny.

W ten sposób wiele z najwcześniej założonych i największych przedsiębiorstw rozwinęło się na wschodzie, bo tam żyła większość rosnącej populacji. Kiedy pojawił się przemysł, rozwinął się on do największych rozmiarów w tych częściach kraju, które dostarczały mu podstawowych materiałów – rud i paliwa. Gdy pojawiły się wielkie problemy z zaopatrzeniem w żywność, przedsiębiorstwa przemysłowe zajęły swoje miejsce w części kraju pomiędzy produkującymi żywność a konsumującymi ją grupami ludności. Wszystkie te wielkie organizacje stwarzające rozmaite udogodnienia powstały na podstawie całkowicie naturalnego i logicznego planu. To ludzie je stworzyli. Jedna lub więcej osób mogły rozwinąć pomysł, ale decydujące było wsparcie tych, którzy nadali temu pomysłowi jego wielkie miejsce w życiu świata.

A teraz, kiedy kraj się rozrósł, biznes również się rozwinął i wiele się nauczyliśmy. Wiemy, że biznes jest nauką i że wszystkie inne gałęzie nauki mają w nim swój udział. Znajdujemy się w wielkim wieku przejścia od znoju życia do przyjemności życia. A to, czego nauczyliśmy się o sposobach i środkach służących do tego przejścia, zostanie opowiedziane w następnych rozdziałach w kategoriach ciężkiego doświadczenia.

Jesteśmy z zasady przeciwni ciężkiej pracy. Nie obarczamy człowieka tym, czym możemy obarczyć maszynę. Istnieje różnica między ciężko pracującym człowiekiem a ciężką pracą. Człowiek ciężko pracujący też coś wyprodukuje, ale ciężka praca jest najmniej produktywnym rodzajem pracy. Nie jest możliwe, z wyjątkiem rzemiosł zbliżonych do sztuki, aby człowiek naprawdę dobrze zarabiał na życie swoimi rękami. To kierownictwo musi tak zorganizować pracę, aby przyniosła ona wysokie płace. Ale punktem wyjścia do wysokich płac jest chęć do pracy. Bez tej chęci kierownictwo jest bezsilne. […]

A teraz weźmy pod rozwagę płace. Bezrobotny jest niepracującym klientem. Nie może kupować. Niewystarczająco opłacany człowiek jest klientem o mniejszej sile nabywczej. On także nie może kupować. Recesja w biznesie jest spowodowana osłabieniem siły nabywczej. Siła nabywcza jest osłabiona przez niepewność lub niedostateczne dochody. Lekarstwem na recesję w biznesie jest siła nabywcza, a źródłem siły nabywczej są płace.

Ten kraj nie mógłby się utrzymać przez dłuższy czas dzięki sile nabywczej tych, których dochody są niezależne od tego, co otrzymują ze swojej pracy. Ten kraj jest utrzymywany przez pracę. Dowodem pracy są płace. Efektem płac jest ciągłość pracy. Zmniejszając płace, zmniejszasz pracę, ponieważ zmniejszasz popyt, od którego zależy praca.

Płaca jest bardziej kwestią dla biznesu niż dla pracy. Jest ważniejsza dla biznesu niż dla pracy. Niskie płace zniszczą biznes o wiele szybciej niż praca. […]

Biznes niemający stabilnej i dochodowej skali płac mimo dobrych rzeczy, które produkuje, nie jest biznesem produktywnym. Biznes, w którym dywidendy są nieproporcjonalne do płac, jest niebezpiecznie wypaczony. Jednak firma, która przeznaczałaby każdą nadwyżkę na płace, byłaby zagrożona wyginięciem.

W tej sytuacji występują trzy czynniki: menedżer, pracownik i przedsiębiorstwo. Przedsiębiorstwo jako działający podmiot musi być zawsze brane pod uwagę. Zapewnia ono pracownikowi miejsce dla jego działalności, a społeczeństwu towary i usługi.

Właściwy rodzaj podwyżki płac jest wynikiem uznawania przez kierownictwo nastawienia na płace. Sposobem na powstrzymanie grożącej depresji jest obniżka cen i podwyżka płac. Wysokie płace i wysokie ceny nikomu nie pomagają – oznaczają jedynie, że wszystko podrożało. Ale wyższe płace i niższe ceny oznaczają większą siłę nabywczą, czyli więcej klientów. Obniżenie płac nie jest lekarstwem na niską konsumpcję – powoduje jedynie, że konsumpcja jest jeszcze niższa poprzez zmniejszenie liczby możliwych konsumentów. Jednym z celów przemysłu jest zarówno tworzenie, jak i dostarczanie konsumentów. A klientów tworzy się, dowiadując się, czego ludzie chcą, produkując to po rozsądnej cenie, a następnie płacąc wystarczająco wysokie płace za produkcję, aby pracownicy mogli sobie pozwolić na zakupy.

Wypłacanie wysokich wynagrodzeń nie jest jednak tylko kwestią chęci ich wypłacania. Stawka płacy nie ma też wiele wspólnego ze skalą, o którą mogą prosić pracownicy. To sięga znacznie dalej – sięga samej struktury przedsiębiorstwa i idei, na której się ono opiera.

Słyszeliśmy wiele o tym, że nastawienie na zysk jest złe. Nie słyszeliśmy nic o tym, co można by nazwać nastawieniem na płace. Jest to jedyne nastawienie mające jakiekolwiek znaczenie, ponieważ oznacza ono służenie, a kiedy mamy prawdziwe służenie, zyski mają zastosowanie. Jest to nowe, nowoczesne nastawienie, które może kontrolować cały przemysł dla dobra publicznego.

Kwestia płac nie zaczyna się od robotnika. Na nim się kończy. Zaczyna się od deski kreślarskiej pracodawcy. A zanim ołówek zostanie przyłożony do papieru, rysownik-pracodawca musi wiedzieć, co chce zrobić. Czy zamierza stworzyć coś, co pomoże ludziom, czy tylko coś, co będzie można sprzedać? Jest to ogromna różnica w podejściu.

Jeśli zamierzasz zrobić coś, co pomoże ludziom, musisz planować powoli i pewnie, wykonując próby w miarę upływu czasu, aż będziesz miał to, co uważasz za dobry produkt. Wtedy i tylko wtedy, będziesz miał coś, co warto stworzyć.

Następnym krokiem jest dowiedzieć się, jak to zrobić, a to jest praca, która nigdy się nie kończy. Wiąże się to z jakością, ceną i płacami. Twój projekt – gdy mówimy o towarach – musi być taki, aby mogły go wykonać maszyny.

Wysokie płace mogą być wypłacane przy produkcji dóbr luksusowych i dodawane do ceny. Jeśli to, co było uważane za luksus, może być produkowane w dużych ilościach po niskiej cenie, wtedy może stać się towarem i artykułem pierwszej potrzeby – tak stało się z samochodami.

Jeśli zajmiemy się wypłatą wynagrodzeń, możemy znaleźć metody produkcji, które sprawią, że wysokie płace będą najtańsze. A to sprawia, że zawsze pracujemy na desce kreślarskiej, znajdując sposoby i środki, by ulepszyć metody w każdej dziedzinie – w kupowaniu, w produkcji, w sprzedaży, w transporcie – by obniżać ceny i wypłacać wynagrodzenia.

Właściwa cena nie jest tym, czego oczekuje świat handlu. Właściwa płaca nie jest najniższą sumą, za jaką człowiek będzie pracował. Właściwa cena to najniższa cena, za jaką artykuł może być stale sprzedawany. Właściwa płaca to najwyższa płaca, jaką pracodawca może stale wypłacać. Tu jest właśnie miejsce na pomysłowość pracodawcy. Musi on stworzyć sobie klientów, a jeśli produkuje towar, to jego pracownicy są jednymi z jego najlepszych klientów.

W naszej własnej firmie mamy około dwustu tysięcy pierwszorzędnych klientów – ludzi, którym wypłacamy pensje. I codziennie tworzymy kolejnych klientów spośród robotników, od których kupujemy. Na każdego dolara, którego wydajemy na płace, płacimy dwa za materiały i części wyprodukowane na zewnątrz. Jest to coraz szerszy krąg zakupów – płacenie wysokich wynagrodzeń daje taki sam efekt, jak wrzucenie kamienia do spokojnego stawu.

Nie może być prawdziwego dobrobytu, dopóki robotnik nie będzie mógł kupić tego, co wytwarza. Wasi pracownicy są częścią waszego społeczeństwa. To samo powinno być uniwersalną prawdą, ale jedną z trudności w Europie jest to, że nie oczekuje się od robotnika, aby kupował to, co wytwarza. Część problemów Europy polega na tym, że w przeszłości tak wiele jej towarów trafiało za granicę, że nie myślano już o tym, by naprawdę mieć rynek wewnętrzny.

Jeśli obniżysz płace, zmniejszysz liczbę swoich klientów. Jeśli pracodawca nie dzieli się dobrobytem z tymi, dzięki którym prosperuje, to wkrótce nie będzie miał czym się dzielić. Dlatego uważamy, że dobry interes polega zawsze na tym, by podnosić płace i nigdy ich nie obniżać. Lubimy mieć wielu klientów. […]

Producent, który daje swoim pracownikom tak mało, jak tylko może za ich pracę i społeczeństwu tak mało, jak tylko może za jego pieniądze, jest jak ten murarz, który będzie układał tylko połowę cegieł.

Ale wielu producentów szczerze wierzy, że płaci najwyższe wynagrodzenia, jakie ich firmy są w stanie wytrzymać. Być może tak jest. Nikt jednak nie wie, na co może sobie pozwolić, dopóki nie spróbuje czegoś zmienić. W 1915 roku podnieśliśmy nasze płace z przeciętnych dwóch dolarów i czterdziestu centów do minimum pięciu dolarów dziennie. Wtedy naprawdę rozpoczęliśmy naszą działalność, bo tego dnia po pierwsze stworzyliśmy wielu klientów na nasze samochody, a po drugie zaczęliśmy znajdować tak wiele sposobów na oszczędzanie, że wkrótce mogliśmy rozpocząć nasz program obniżania cen. Jeśli postawisz sobie jakieś zadanie, to jest naprawdę niezwykłe, jak wiele innych rzeczy powstaje dzięki jego wykonaniu. Po prostu nie da się zrobić czegoś tanio i dobrze przy pomocy tanich ludzi. Trzeba mieć dobrych ludzi, aby utrzymać koszty produkcji na niskim poziomie. […]

Nie wierzymy w paternalizm. Kiedy po raz pierwszy podnieśliśmy płace do pięciu dolarów dziennie, musieliśmy sprawować pewien nadzór nad życiem pracowników, ponieważ wielu z nich, urodzonych za granicą, nie podniosło swoich standardów życia stosownie do wyższych dochodów. Zrezygnowaliśmy z tego całkowicie, gdy przestało to być potrzebne.
Uważamy, że człowiek powinien mieć wystarczające oszczędności, aby przetrwać każdy kryzys, ale zdarzają się sytuacje, kiedy choroba niszczy oszczędności i wtedy zapewniamy pożyczki. Mamy działy prawne i nieruchomości i jesteśmy w rzeczywistości gotowi do świadczenia wszelkich rozsądnych, wymaganych usług. […]

Aby w pełni zrealizować motyw płacowy, społeczeństwo musi zostać uwolnione od bezrobotnych. Wielki biznes, dobrze zorganizowany, nie może funkcjonować bez powtarzalnej pracy, a ten rodzaj pracy, zamiast być zagrożeniem dla społeczeństwa, pozwala na włączenie do produkcji osób starszych, niewidomych i chorych. Odsuwa od nas strach przed starością i chorobami. Tworzy nowe i lepsze miejsca dla tych, których mentalność pozwala im wykonywać coś więcej niż pracę powtarzalną.

Wpis składa się z fragmentów książki pt. “Dziś i jutro” autorstwa Henry’ego Forda. Jeśli zainteresowały Cię poglądy ekonomiczne założyciela Ford Motor Company, książkę w wersji audio znajdziesz m.in. w Empiku, Audiotece, Legimi, BookBeat oraz Storytel.

Wersja na czytniki dostępna jest w Legimi.