Wpis składa się z fragmentów książki pt. “Thomas Alva Edison. Biografia autoryzowana” autorstwa Williama H. Meadowcrofta oraz samego wynalazcy.

W dzisiejszych czasach światło elektryczne jest dla nas czymś oczywistym […] Ale jakiś czas temu […] człowiek, który zaproponował to rozwiązanie i wymyślił, w jaki sposób można je wykorzystać, został w gazetach wyszydzony i nazywano go to szaleńcem, to znów marzycielem.

Jeśli spośród wszystkich licznych wynalazków Edisona wskazać ten ich rodzaj, który można byłoby uznać za największe dokonanie, wydaje się, że palma pierwszeństwa zostanie przyznana żarówce i jego kompletnemu systemowi dystrybucji światła elektrycznego, ciepła i energii. Te wynalazki, jako cała dziedzina, wraz z tym, co wyniknęło z ich wprowadzenia do naszej rzeczywistości, odpowiadają za najwspanialsze zmiany, jakie zaszły na świecie.

Rok 1877 w laboratorium Edisona w Menlo Park był pracowity. Wynalazca zajmował się telefonem, akustyczną transmisją elektryczną, telegrafami sekstupleksowymi, telegrafami dupleksowymi, różnymi zastosowaniami węgla i kilkoma innymi rzeczami. Zaczął też eksperymentować ze światłem elektrycznym. […] Ogromne zainteresowanie i podekscytowanie wywołane tym ostatnim wynalazkiem zajmowało mu prawie cały czas uwagę aż do lipca 1878 roku. […]

Problem, który Edison podjął się rozwiązać, stanowił olbrzymie wyzwanie. Światło łukowe było wówczas mało znane i wykorzystywane w bardzo niewielkim stopniu, ale nie udało się osiągnąć sposobu na podział i dystrybucję światła elektrycznego, jak było to wówczas nazywane. To zadanie od dawna było wielkim marzeniem naukowców i wynalazców.
W Ameryce i w Europie od wielu lat przeprowadzano niezliczone próby i eksperymenty, ale bez powodzenia. Chociaż większość tych pomysłowo zaprojektowanych lamp została wyprodukowana przez czołowych wynalazców tamtego okresu, to w ramach systemu oświetlenia elektrycznego były one zupełnie bezużyteczne. W rzeczywistości wysiłki te okazały się tak nieskuteczne, że wielu ówczesnych czołowych naukowców nawet jeszcze pod koniec 1879 roku twierdziło, że podzielenie światła nie jest możliwe. […]

Edison już na samym początku uświadomił sobie, że wysiłki poprzednich eksperymentatorów zawiodły, ponieważ wybrali złą drogę. Wiedział, że pomysł stworzenia oświetlenia elektrycznego nie okaże się sukcesem, jeśli nie trafi do szerokiej sprzedaży za rozsądną cenę i nie przyniesie zysku tym, którzy będą w nie zaopatrywali społeczeństwo. Przy takich lampach, jakie zaproponowano, wymagających tak ogromnych ilości miedzi, byłoby to niemożliwe. Poza tym nie starczyłoby miedzi na świecie, by dostarczać przewodniki prądu dla jednego dużego miasta.

W tej sytuacji Edison zrobił to, co często robił już wcześniej i później. Odwrócił się i poszedł w przeciwnym kierunku. Zrozumiał, że aby opracować skuteczny system oświetlenia elektrycznego, koszt przewodników musi mieścić się w bardzo rozsądnych granicach. Aby to zapewnić, należy wynaleźć lampę o stosunkowo wysokiej rezystancji, wymagającą jedynie niewielkiej ilości prądu i z palnikiem o małej powierzchni promieniującej.

Mając ten problem na uwadze, Edison poszedł do pracy jesienią 1878 roku z charakterystyczną dla siebie energią i entuzjazmem. Jego najwcześniejsze eksperymenty zostały przeprowadzone z wykorzystaniem węgla jako palnika do lampy. Rok wcześniej również przeprowadzał eksperymenty pod tym kątem, zaczynając od pasków węgla spalonych na otwartym powietrzu, a potem w próżni, za pomocą ręcznie obsługiwanej pompy powietrza. Te paski spłonęły w zaledwie kilka minut. Po wznowieniu pracy w 1878 roku ponownie zaczął od węgla i przeprowadził bardzo wiele prób, wszystkie w warunkach próżniowych. Próbował nie tylko zwykłych pasków karbonizowanego papieru, ale także bibuły pokrytej smołą i sadzą, która była wtykana w rureczki tak cienkie jak igły dziewiarskie, które ulegały zwęgleniu i żarzyły się w próżni białym blaskiem. […]

Dla Edisona było oczywistością, że takie wyniki nie przedstawiały żadnej wartości handlowej. Przeczuwał, że koniec końców węgiel nie jest jednak idealną substancją do zastosowania w lampach żarowych. Poszukiwał takiego rozwiązania, które posiadałoby wytrzymałe, cienkie jak włos włókno dające takie światło, które mogłoby się utrzymać w stanie rozświetlenia przez tysiąc godzin, zanim pęknie.

W ten sposób zmienił kierunek eksperymentów zwracając się w stronę drucików wykonanych z metali odpornych na ogień takich jak platyna i iryd oraz ich stopy. Metale te mają bardzo wysokie temperatury topnienia i chociaż mogły wytrzymać dłużej niż paski węglowe, to jednak po nadal stosunkowo krótkim czasie topiły się przy niewielkich wahaniach prądu.
Niemniej jednak Edison nadal eksperymentował w tym kierunku, wprowadzając pewne ulepszenia aż do kwietnia 1879 roku, kiedy to dokonał ważnego odkrycia, które doprowadziło go do pierwszego kroku w kierunku stworzenia nowoczesnej lampy żarowej. Odkrył, że jeśli wprowadzi kawałek platynowego drutu do szklanej kuli, całkowicie szczelnej i w maksymalnym możliwym stopniu wypróżnionej z powietrza, i przepuści prąd przez platynowy drut, kiedy znajduje się on w próżni, drucik rozbłyśnie światłem równym dwudziestu pięciu świecom i nie roztopi się. We wcześniejszych próbach drut o tej samej długości, kiedy otaczało go powietrze, roztapiał się, dając światło równe zaledwie czterem świecom. […]

Po ostatnim poczynionym naprzód kroku Edison szedł za ciosem i dokonał wielu udoskonaleń, zwłaszcza w zakresie uzyskania wysokiej próżni, i na początku października poprawił swoje pompy tak, że mógł odtąd wytworzyć próżnię aż do milionowej części atmosfery. Należy zrozumieć, że utrzymanie tak wysokiej próżni było możliwe tylko dzięki wynalezieniu przez Edisona jednoczęściowej kuli całkowicie wykonanej ze szkła, hermetycznie zamkniętej w procesie produkcji.

Po dopracowaniu aparatu próżniowego Edison zdał sobie sprawę, że zbliża się do rozwiązania problemu. Z wielu powodów był jednak niezadowolony z włókna platynowo-irydowego i powrócił do węgla, który od początku uważał za idealną substancję, którą można wykorzystać jako żarnik. Swoim kolejnym posunięciem udowodnił, że miał rację. 21 października 1879 roku, po wielu cierpliwych próbach, zwęglił kawałek bawełnianej nici do szycia, zawiniętej w pętlę w kształcie podkowy, i kazał ją zapieczętować w szklanej kuli, którą opróżnił z powietrza uzyskując próżnię co do jednej milionowej atmosfery.

Lampa ta, po włączeniu obwodu elektrycznego, zapaliła się wewnątrz jasno i utrzymała swoją integralność, działając nieprzerwanie przez ponad czterdzieści godzin, i oto jest! Tak narodziła się pierwsza praktyczna żarówka elektryczna. To, co wydawało się niemożliwe, zostało osiągnięte! Podział prądu elektrycznego stał się czymś realnym i praktycznym; cel został osiągnięty i ukończono pracę nad jednym z największych wynalazków stulecia.

Edison i jego pomocnicy pozostali przy lampie przez całe czterdzieści godzin, oglądając ją, zaś niektórzy pracownicy zakładali się, jak długo będzie ona świecić. Można sobie wyobrazić, jak wielka radość panowała w laboratorium podczas tych dwóch dni zadowolenia i niepokoju.

Ale teraz, kiedy udało się ustalić nową zasadę działania żarówki, z wielkim zapałem powrócono do pracy przy produkcji innych lamp. Przeprowadzono wiele eksperymentów z węglem uzyskanym z papieru, a produkcja lamp z wykorzystaniem tego materiału była prowadzona w sposób ciągły. Wiele z wykonanych wtedy lamp natychmiast wprowadzono w laboratorium do użytku.

Edison wciąż jednak nie był zadowolony. Chciał czegoś lepszego. Zaczął zwęglać wszystko, co wpadło mu w ręce. W jego notatnikach laboratoryjnych opisana jest niezliczona ilość rzeczy, które zostały zwęglone i wypróbowane, takich jak bibuła, miękki papier, wszelkiego rodzaju tektury, różne rodzaje papieru rysunkowego, papier nasycony smołą, wszelkiego rodzaju nici, żyłka do łowienia ryb, nici potarte sadzą, cienkie nici splecione ze sobą, bawełna nasączona wrzącą smołą, knot lampy naftowej, sznurek, smoła i czarna sadza zmieszana z odrobiną wapna, wulkanizowane włókna, celuloid, drewno bukszpanowe, włoski i skorupy kokosów, drewno hikory, świerku, wawrzynu, drewno opałowe, drewno cedrowe i klonowe, drewno wiśni, korkowca, ściółka, korek, płótno workowe, len i wiele innych rzeczy.

Swoje poszukiwania poszerzył także na obszary bliskie przyrodzie, trawy, rośliny, trzciny i inne podobne, a w tych eksperymentach, w tamtym czasie i później, zwęglając i tworząc lampy, przetestował nie mniej niż sześć tysięcy różnych gatunków roślin uprawnych.

W tym czasie badał wszystko pod mikroskopem. Pewnego dnia przyniósł do laboratorium wachlarz z liści palmowych i przyglądał się długiemu sznurkowi z trzciny cukrowej, którym były one związane. Dał go jednemu ze swoich asystentów, kazał mu pociąć go na pojedyncze włókna, zwęglić je i włożyć do lamp. Okazało się, że doskonale się sprawdzają i po dalszej analizie Edison stwierdził, że oto znalazł najlepszy materiał, jaki do tej pory wypróbowano, materiał całkowicie nadający się do zastosowania w jego lampach.

Niemal natychmiast zdecydował się wysłać człowieka do Chin i Japonii w celu poszukiwania różnych gatunków bambusa. Poinstruował go, by wysyłał próbki aż do momentu znalezienia właściwego materiału. Ten człowiek dobrze wykonał swoją pracę, a wśród próbek różnych gatunków bambusa, które wysłał, znalazł się taki, którego właściwości okazały się zadowalające. Pan Edison zamówił pewną ilość tych roślin i umówił się z rolnikiem z Japonii, że ten będzie uprawiał ów określony gatunek i regularnie przesyłał jego dostawy do Ameryki. Funkcjonowało to przez wiele lat, a w tym czasie regularnie produkowano miliony lamp Edisona wykonywanych właśnie przy wykorzystaniu tego rodzaju bambusa.

Wynalazca jednak nie poprzestał na tym. Ciągle szukał najlepszych rozwiązań i rozesłał kolejnych ludzi na Kubę, na Florydę i po całej Ameryce Południowej, aby poszukiwali czegoś, co mogłoby być jeszcze lepsze od tego, czego teraz używał. Jeszcze inny człowiek w tym samym celu został wysłany w podróż dookoła świata..

Niektórzy z tych odkrywców podczas swoich podróży napotykali wiele niezwykłych przygód i wszyscy wysyłali ogromne ilości bambusów, palm i włóknistych traw do laboratorium w celu ich zbadania, ale Edison już nigdy nie znalazł lepszego materiału niż bambus z Japonii.

W tej niezwykłej eksploracji świata dla znalezienia cennego materiału można dostrzec przykład dokładności metod Edisona. Nie czuje on satysfakcji, opierając się na wierze w to, że pozyskał to, co najlepsze, dopóki tego nie udowodni, a jego poszukiwania najlepszego bambusa były tak dokładne, że kosztowały go łącznie około stu tysięcy dolarów.

W międzyczasie eksperymentował nad wytworzeniem sztucznego włókna, które byłoby lepsze niż bambus. W końcu udało mu się to i uzyskał coś, co jest znane jako „tryskające” włókno. Zostało ono wykonane z mieszanki celulozy, której dzięki specjalnym matrycom nadano formę nitki. […]

Powyższy wpis jest fragmentem książki pt. Thomas Alva Edison. Biografia autoryzowana. Jeśli ciekawi Cię historia wynalazcy i jego spuścizny, książkę w wersji audio znajdziesz m.in. w Empiku, Audiotece, Legimi, BookBeat oraz Storytel.