Wpis składa się z fragmentów książki pt. “Wołodymyr Zełenski. Droga na szczyt. Część I. Satyryk, showman, przedsiębiorca” autorstwa Antoniego Michalaka. Publikacja swoją premierę miała na początku lipca br.

Jako nastolatek lubił sport, przede wszystkim zapasy grecko-rzymskie, a potem zainteresował się podnoszeniem ciężarów. Trudno stwierdzić, w jakim stopniu wynikało to z prawdziwej pasji, a w jakim z chęci przystosowania się do niełatwych warunków życia w mieście, w którym trzeba było okazywać siłę fizyczną, aby nie paść ofiarą przemocy. Jak stwierdza sam Zełenski w jednym z wywiadów, sport nauczył go wytrwałości, dyscypliny i uświadomił mu, że wielkie czyny wymagają długich przygotowań.

Już wtedy przejawiał artystyczne zainteresowania, a znajomi dostrzegali, że naturalny talent kieruje go w stronę występów na scenie. Często chodził do teatru czy kina i potrafił godzinami rozmawiać z przyjaciółmi na temat wydarzeń kulturalnych. Z uwagą śledził telewizyjne zmagania konkursowe studenckich kabaretów. Snuł plany wielkiej kariery i w przeciwieństwie do wielu rówieśników, nie pozostawał bierny. Już jako nastolatek stworzył szkolną grupę kabaretową.

O jego ambicjach i umiejętnościach świadczy fakt, że w wieku 16 lat Wołodymyr zdał w Dnieprze egzamin TOEFL, czyli test sprawdzający umiejętność rozumienia i posługiwania się językiem angielskim w środowisku akademickim. Co więcej, przyznano mu stypendium umożliwiające kontynuację nauki w Izraelu, ale nie pojechał, ponieważ ojciec stanowczo sprzeciwił się temu pomysłowi. Chłopak był wściekły. Rodzic wspomina, że rozgniewany syn rzucał w niego kapciami. Niebawem Wołodymyr pogodził się z ojcowską decyzją. Po latach w wywiadzie telewizyjnym oznajmił, że zawsze starał się utrzymywać dobre relacje z rodzicami i nie rozstawać się w gniewie.

Obok aktorstwa marzyła mu się praca dyplomaty. Mając 17 lat, po ukończeniu szkoły, omal nie rozpoczął studiów w Instytucie Stosunków Międzynarodowych. Ostatecznie jednak trafił na wydział prawa, do czego przekonał go ojciec. W latach 1995-2000 Zełenski studiował ten kierunek na Kijowskim Uniwersytecie Ekonomicznym. Otrzymał dyplom potwierdzający kwalifikacje do wykonywania zawodu. Jednak nigdy nie zrobi użytku ze zdobytego wykształcenia i nie będzie pracował jako adwokat. Niemal całą swoją energię i wolny czas, w szkole średniej i na studiach, poświęcił scenie i aktorstwu. Na pierwszym roku studiów wstąpił do STEM, czyli studenckiego teatru miniatur estradowych. Później natomiast stał się częścią zespołu “Zaporoże-Krzywy Róg-Tranzyt”.

To właśnie dzięki kabaretowi niebawem wypłynął na szerokie wody i stał się sławny. Warto podkreślić, że w ZSRR istniała silna tradycja kabaretowa, która przetrwała rozpad sowieckiego imperium. W krajach takich jak Rosja, Białoruś czy Ukraina, estradowe grupy po dziś dzień otacza się szczególną estymą.

W ramach ligi KVN (skrót od “Klubu Wesołych i Pomysłowych”) studenckie kabarety rywalizowały ze sobą o palmę pierwszeństwa. Każdy z zespołów starał się bardziej rozbawić publiczność. Zwycięzcy konkursów regionalnych ścierali się ze sobą podczas finału w Moskwie. Zmagania te transmitowała telewizja i były one oglądane przez nawet kilkumilionową widownię w całym ZSRR, a później krajach powstałych po jego rozpadzie. I właśnie w jednym z takich finałowych konkursów Zełenski wygrał wraz z grupą Zaporoże-Krzywy Róg-Tranzyt! Miało to miejsce w 1997 roku.
Dla ścisłości należy dodać, że było to pierwsze miejsce ex aequo zajęte razem z grupą Nowi Ormianie. Walka o podium toczyła się w niesłychanie napiętej atmosferze. To był naprawdę wyczerpujący i wyrównany bój. Ostatecznie, mimo przychylności publiki dla zespołu Zełenskiego, jury zdecydowało się oznajmić remis.

Wprawdzie sukces nie był pełny i pozostawiał ogromny niedosyt, ale występ przed czterema milionami zasiadających przed telewizorami widzów sprawił, że Zełenski zaczął być rozpoznawalny. Posługując się analogią, można powiedzieć, że była to popularność podobna do tej, którą w Polsce cieszą się niektórzy uczestnicy programu “Mam Talent”. Dla niektórych z nich, jak np. Kamila Bednarka, telewizyjny występ stał się trampoliną do sukcesu.

Niebawem, razem z kolegami z Tranzytu, ale i ze STEM, czyli wcześniejszego zespołu założonego na pierwszym roku studiów, Zełenski tworzy Kwartał 95, dosłownie “Dzielnica 95”. Nazwa wynika z faktu, że wychował się w Krzywym Rogu w dzielnicy dziewięćdziesiątej piątej. Warto wspomnieć, że podczas przejścia ze STEM do Tranzytu nie obyło się bez konfliktu z pierwszym z zespołów. Jednak po odniesieniu sukcesu w Moskwie Zełenski wyciągnął dłoń do dawnych kumpli ze STEM i postanowił włączyć ich do nowego projektu, a tym samym dać im szansę na rozwój. […]

Dzięki rozpoznawalności, po ukończeniu studiów Zełenski nie musiał podejmować pracy jako prawnik i mógł rozwijać swój talent aktorski. Niewykluczone jednak, że całkiem nieźle radziłby sobie w zawodzie zgodnym z wykształceniem. Studia ukończył ze świetnymi wynikami. Co więcej: miał talent retoryczny. Interesował się prawem ekonomicznym. Gdy zorganizowano grę dla studentów, Zełenski został “prezydentem” wydziału. Pokonał dwóch innych pretendentów. […]

Przez kolejne sześć lat Zełenski praktycznie na stałe mieszkał w Moskwie i wraz z Kwartałem 95 nadal rywalizował w lidze KVN jako jedyny zespół z Ukrainy. Nigdy jednak nie powtórzył już sukcesu, który osiągnął z trupą Zaporoże-Krzywy Róg-Tranzyt. Pisał za to scenariusze skeczy dla innych kabaretów, które sięgały po zwycięstwo.

Kwartał 95 związał się wtedy z firmą producencką AMiK, ķtóra organizowała ligę KVN. Wyjazdowe występy Kwartału 95 gromadziły coraz większą publiczność. Jak zauważa sam Zełenski:

Powodzenie Kwartału wynikało z tego, że tutaj każdy pracował na sukces całej grupy, a nie swój indywidualny.

Należy jednak podkreślić, że ów sukces miał gorzki smak. Niestety większość zarobionych pieniędzy nie trafiła bezpośrednio w ich ręce. Pojawiły się pierwsze propozycje występów w filmach czy serialach, ale odrzucali je, gdyż umowa z AMIK’em na wyłączność nie dawała im takiej możliwości. Musieli również odmówić telewizji ukraińskiej, która chciała wraz z nimi stworzyć program.

Zełenski i jego przyjaciele powoli zaczęli zdawać sobie sprawę, że w Moskwie są traktowani jako zespół z prowincji i nie zrobią tam zawrotnej kariery w ramach ligi KVN czy pracując dla organizatora tych rozgrywek, czyli firmy AMIK. W 2003 roku, po konflikcie z producentami programu, członkowie Kwartału zdecydowali się powrócić na stałe do Ukrainy. Pytanie brzmiało: dokąd dokładnie? Po zachłyśnięciu się “wielkim światem” w Moskwie, nie mogło być mowy o powrocie do, jakby nie było, prowincjonalnego Krzywego Rogu. Naturalny wybór stanowił Kijów. Problem w tym, że i tutaj trzeba było walczyć o to, aby się przebić.
Warto podkreślić, że 2003 rok był przełomem w życiu Wołodymyra. To wtedy zdecydował się związać swoje losy z Ukrainą, a nie Rosją. Dramaturgii całej sprawie dodawał fakt, że otrzymał kuszącą propozycję od AMIKu. Mianowicie mógł porzucić Kwartał 95 i wejść do zarządu rosyjskiej spółki. Lojalność i potrzeba przyjaźni okazały się silniejsze.

Postanowił więc nie przyjmować dobrze płatnej, ciepłej posady i podążyć wraz z resztą zespołu do Kijowa, gdzie los Wołodymyra był niepewny. Jego decyzja może wydać się tym bardziej zaskakująca, gdy weźmiemy pod uwagę olbrzymią dysproporcję w wielkości populacji Rosji i Ukrainy. Posługując się pewną analogią: to trochę tak jakby dwujęzyczna gwiazda muzyki pop, np. Ewa Farna, która biegle zna zarówno język polski, jak i czeski zdecydowała się porzucić 38 milionową, polską widownię i występować w 10 milionowych Czechach. A przy tym warto dodać, że Rosja jest nie tylko 3 i pół raza ludniejsza od Ukrainy, ale jej poziom zamożności, czyli dochód narodowy przypadający na jednego mieszkańca, był i nadal jest dwa razy wyższy niż w Ukrainie. Mówimy więc o gospodarce blisko 7 razy większej od ukraińskiej. Mimo to Zełenski stopniowo wiązał swoje losy z Ukrainą, gdzie mógł liczyć na odpowiednio niższe zarobki niż mieszkając na stałe w Moskwie.

Powyższy wpis jest fragmentem książki pt. Wołodymyr Zełenski. Droga na szczyt. Część I. Satyryk, showman, przedsiębiorca. Jeśli ciekawi Cię historia prezydenta Ukrainy, książkę w wersji audio znajdziesz m.in. w Empiku, Audiotece, Legimi oraz Storytel.