Poniższy wpis jest fragmentem rozszerzonego i zaktualizowanego wydania książki Skuteczny Inwestor autorstwa Justyny Jaciuk, Mateusza Sawickiego i Łukasza Tomysa. Już niebawem planujemy wydać papierową wersję książki (dotychczas dostępnej tylko w formie cyfrowej), uzupełnioną o wiedzę zdobytą na przestrzeni ostatnich lat oraz wspartą przykładami z naszego rynku. Jeśli jesteś zainteresowany/-a większą ilością informacji na ten temat, zapraszamy do zajrzenia TUTAJ.

Jedną z ciekawszych, dostępnych dla inwestora aktywnego metod jest według Grahama nabywanie akcji dużych spółek, które w ostatnim okresie stały się mniej popularne. Są to akcje, które mają niższy wskaźnik ceny do zysku. Taka sytuacja dotyczyła np. Apple i Coca Coli, gdy Warren Buffett kupował ich udziały.

W odróżnieniu od małych przedsiębiorstw znajdujących się w podobnej sytuacji większe firmy dysponują szerszymi możliwościami pokonania przeciwności i przywracania zadowalającej rentowności.

Należy jednak podkreślić, że jeśli akcje danej spółki charakteryzują się silnym wahaniem cen, to należy je zaliczyć do spekulacyjnych. Takie cykliczne papiery w dobrych latach mogą być sprzedawane po dosyć wysokich cenach, a zarazem paradoksalnie mieć przy tym zachęcający niski wskaźnik cena/zysk. Do przedsiębiorstw tego typu należą np. KGHM, JSW i inne spółki surowcowe. Zaliczają się do nich również np. deweloperzy i banki. W dobrych latach wysokiego tempa wzrostu PKB popyt na towary i usługi tych firm jest wysoki. Ceny surowców i mieszkań rosną, więc zyski generowane przez te firmy są imponujące. Pozornie wydają się więc bardzo tanie. Szczególnie wtedy, gdy mamy do czynienia z pierwszą fazą bessy na rynku i ich kursy już zniżkują, a zyski netto są wciąż wysokie. Taka sytuacja miała miejsce jesienią 2018 roku, gdy akcje JSW notowane były po cenie 70 zł. Mniej doświadczeni uczestnicy rynku mówili wtedy o przecenie „wbrew fundamentom” i nie rozumieli, dlaczego akcje tanieją mimo świetnych zysków netto. Nie zdawali sobie sprawy, że rynek już zdyskontował przyszłe problemy, o których oni nie mieli pojęcia.

Dowiedz się więcej, klikając TUTAJ

W złych latach możemy mieć natomiast do czynienia z odwrotną sytuacją – ceny akcji mogą być niskie, a wskaźnik ceny do zysku wysoki. Dzieje się tak dlatego, że w nieodpowiednim otoczeniu makroekonomicznym zyski tych firm gwałtownie topnieją lub zamieniają się wręcz w straty, a wartość wskaźnika cena/zysk staje się ujemna. Tak też się stało ze spółką JSW, której akcje w 2020 roku dryfowały w okolicach 20 zł i paradoksalnie pod względem wskaźnikowym wyglądały drożej niż 2 lata wcześniej, gdy kosztowały 70 zł. Aby uniknąć nabycia akcji takich spółek na przysłowiowej „górce”, należy postawić sobie pewien warunek. Mianowicie stosunek ceny do dotychczasowych średnich zysków z kilku poprzednich lat musi być niski. Odwołując się jeszcze raz do przypadku Jastrzębskiej Spółki Węglowej, w 2018 roku jej akcje na pierwszy rzut oka wyglądały niesłychanie tanio. Skonsolidowany zysk netto za 2017 rok wyniósł 2,5 miliarda złotych, a kapitalizacja spółki jesienią 2018 roku to 8,3 miliarda złotych. Daje to wskaźnik cena/zysk na poziomie 3,3! Przy wycenie na 3-letni zysk firma wydaje się bajecznie tania. Również w pierwszej połowie 2018 roku zyski były wysokie, co mogło nastrajać optymistycznie. Problem w tym, że jeśli podliczymy ten wskaźnik dla średniego zysku z poprzednich 5 lat, gdy ceny węgla były niższe, to uzyskamy wskaźnik cena/zysk dla JSW na poziomie wyższym niż w przypadku Amazona.

Oprócz poszukiwania dobrej jakości dużych firm (do takich należą np. Apple czy Nike), doświadczających przejściowych trudności, przez co ich wycena chwilowo spadła, aktywny inwestor może też próbować znaleźć mniej popularne, trwale niedoszacowane przez rynek firmy. Problem może niekiedy polegać na tym, że skoro rynek wcześniej ignorował realną wartość przedsiębiorstwa, to dlaczego miałoby się to nagle zmienić od razu po zakupieniu przez nas akcji danej spółki. Jeśli tanio kupimy akcje dobrej, rozwijającej się firmy wypłacającej dywidendę, to unikniemy frustracji, nawet gdy kurs nie podąża na północ. Na osłodę pozostanie nam wyższa stopa dywidendy. Szkopuł w tym, że większość inwestorów i spekulantów już od dawna poluje na akcje spółek dywidendowych, więc nisko wycenione są z reguły właśnie te firmy, które dywidendy nie wypłacają albo jej stopa jest niska. Z pewnością niejeden czytelnik aż za dobrze zna firmy prowadzące rentowny biznes, ale wycenione poniżej wartości księgowej, których notowania od lat nie podążają na północ. Z roku na rok wyglądają pod względem wskaźnikowym coraz taniej, ale nie wypłacają wysokich dywidend i nikt się nie pali do kupna ich akcji.

Powyższy wpis jest fragmentem książki będącej skarbnicą wiedzy na temat inwestowania. Książka oparta jest na zasadach stworzonych przez Benjamina Grahama i Warrena Buffetta, a także wzbogacona wieloletnią wiedzą inwestycyjną autora bloga. Już niebawem trafi do druku. Jeśli chcesz uzyskać więcej informacji na ten temat, zajrzyj TUTAJ.