Koniec lat 60. oznaczał dla McDonald’s początek nowej ery. To właśnie wtedy koncern zaczął stawiać pierwsze kroki na globalnym rynku. Wcześniej Kroc wstrzymywał się przed podjęciem decyzji o międzynarodowej ekspansji. Zresztą nigdy nie miał imperialistycznych zapędów. Jego marzeniem było stworzenie sieci restauracji pokrywającej całe Stany Zjednoczone – i tyle. Zdawał sobie sprawę, że prowadzenie przedsiębiorstwa na skalę światową będzie stanowić twardy orzech do zgryzienia. Więcej podbitych rynków oznaczało mnożące się problemy.

Poniższy wpis składa się z fragmentów książki pt. Ray Kroc i imperium McDonald’s. Część 2. Globalna ekspansja autorstwa Kingi Koseckiej i Justyny Jaciuk.

Kroc amerykańską branżę gastronomiczną znał na wylot, a w wypadku innych krajów mogło okazać się, że otworzenie na ich terenie restauracji to gra niewarta świeczki. Co więcej, nie miał zamiaru płaszczyć się przed zagranicznymi inwestorami, o których słyszał, że lubują się w prostocie i gardzą ostentacyjnym pokazywaniem bogactwa. Kroc za żadne skarby nie chciał udawać kogoś, kim nie był. Duma rozpierała go na samą myśl o tym, co osiągnął, i chciał to demonstrować na każdym kroku. Do ostatnich jego zakupów należał samolot za, bagatela, cztery i pół miliona dolarów. 

Jego podejście do rozszerzenia działalności na zagraniczne rynki próbował zmienić Luigi Salvaneschi, magik wynajdywania lokalizacji pod nowe restauracje. Początkowo Włoch starał się przedstawiać szefowi racjonalne argumenty związane z prowadzeniem biznesu za granicą, takie jak na przykład możliwość zwiększenia dochodów, jednak wszelkie próby perswazji spełzły na niczym. W jaki sposób udało się więc w końcu przekonać Raya? Otóż Salvaneschi odwołał się do uczuć patriotycznych Kroca. Dopiero wtedy Ray stwierdził, że rozszerzenie sieci na inne państwa to wcale nie taki zły pomysł. Zauważmy, iż nasz bohater z zapartym tchem śledził doniesienia z Wietnamu i poczynania zimnowojenne zarówno Stanów Zjednoczonych, jak i Związku Radzieckiego. Ponieważ jego ojczyzna na żadnym z tych pól nie odnosiła spektakularnych sukcesów, nastroje społeczne nie należały do najbardziej optymistycznych. Uznał zatem, że jeżeli amerykańska firma podbije serca obcokrajowców, to w pewien sposób podniesie to morale jego rodaków. 

Na kraj, od którego miała rozpocząć się międzynarodowa ekspansja McDonald’s, wybrał Kanadę. Dział prawny koncernu bez problemu otrzymał zgodę na prowadzenie tam biznesu, a Kroc kupił działkę pod lokal w kanadyjskim Londynie, w prowincji Ontario. Pozostało mu tylko znaleźć odpowiednią osobę, która poradzi sobie z zarządzaniem restauracją na obcej ziemi. 

(…) Kroc miał niezwykłą intuicję odnośnie do ludzi, których zatrudniał. Kiedy tylko poznał utalentowanego prawnika, George’a Cohona, od razu wiedział, że to idealna osoba będąca w stanie poprowadzić McDonald’s ku zwycięstwu za północną granicą państwa. Cohon nie spodziewał się oferty pracy. Spotkał się z Krokiem jedynie dlatego, że jako prawnik reprezentował jednego z franczyzobiorców otwierającego bar pod złotymi łukami na Hawajach. Został zatrudniony do sprawdzenia, czy z umową, którą podpisywał z McDonald’s jego klient, jest wszystko w porządku. 

Po spotkaniu Kroc zaprosił go na prywatną rozmowę i zaproponował mu kupno praw do prowadzenia franczyzy w Kanadzie. Za siedemdziesiąt tysięcy dolarów Cohon mógł stworzyć sieć restauracji, która przyniosłaby mu niebotyczne zyski. Podczas jednego z wywiadów Cohon wspominał:

Ray Kroc był niezwykle energiczną osobą, a jego entuzjazm nie znał granic. Powiedział do mnie: »Hej, co ty na to, aby pojechać do Kanady i otworzyć tam restaurację? Ja nie znam tam nikogo. Wiem, że ty też nie, ale myślę, że sobie poradzisz«. Przedstawił mi to w taki sposób, że uwierzyłem w powodzenie tego pomysłu.

Cohon pożyczył od rodziny i przyjaciół potrzebną kwotę i kupił prawa do prowadzenia lokali w Kanadzie. Wraz z żoną i synami, nie oglądając się wstecz, z dnia na dzień przenieśli się do kraju, gdzie nie znali nikogo. Kroc nie pomylił się co do zdolności zarządczych Cohona, który praktycznie sam zorganizował całe przedsięwzięcie. Nadzorował proces budowy, zajął się rekrutacją i zatrudnił zdolne osoby, a także znalazł lokalnych dostawców. Otwarcie pierwszego kanadyjskiego McDonalda miało miejsce 11 listopada 1968 roku. 

Cohon nie posiadał się z radości, że jego lokal cieszył się tak ogromną popularnością. Do restauracji napływały tłumy zaciekawionych gości. Na przecięciu wstęgi nie mogło zabraknąć Raya Kroca, który specjalnie na tę okazję pofatygował się z Kalifornii. Ponoć pierwszymi słowami wypowiedzianymi do nowego franczyzobiorcy było: „Ale tu u was zimno”. Widząc zainteresowanie lokalnej społeczności produktami McDonald’s, zaproponował Cohonowi, że odkupi od niego prawa do prowadzenia lokalu w Kanadzie za milion dolarów. Cohon, oczywiście, nadal prowadziłby swoją restaurację, ale nie mógłby już otworzyć więcej barów. 

(…) Ray przekonał się na własne oczy, że podbój świata przez McDonald’s jest w zasięgu ręki. Wzięła górę jego chęć kontrolowania każdego najdrobniejszego szczegółu w prowadzeniu przedsiębiorstwa, w tym również zagranicznych oddziałów. Nie mógł pozwolić sobie na to, aby ktoś czerpał większe zyski od niego z sieci restauracji, o którą tak zawzięcie walczył i której poświęcił się całkowicie. 

Ojciec George’a, który stał obok i przysłuchiwał się rozmowie syna z głową koncernu, nie mógł uwierzyć w to, co właśnie usłyszał. Nieco później poprosił George’a, aby ten poświęcił mu chwilę.

– Czy on właśnie zaproponował ci milion dolarów? – zapytał.

– Tak, ale odrzuciłem jego ofertę – odpowiedział Cohon. – Nie po to tu przyjechałem, aby pozostać przy jednym barze. Chcę stworzyć ich sieć w całym kraju. 

Dwa lata później Kroc ponowił propozycję odkupienia praw do franczyzy w Kanadzie. Przez ten czas McDonald’s zdążył otworzyć swe podwoje w kilku innych państwach. Ray doszedł do wniosku, że ze względu na rosnącą liczbę restauracji w różnych zakątkach świata nie będzie w stanie kontrolować wszystkich barów, tak jakby sobie tego życzył. Remedium miało stanowić tworzenie spółek, w których część udziałów należało do McDonald’s, a pozostałe – do lokalnych inwestorów, którzy dobrze znają specyfikę danego rynku. Ray zaoferował Cohonowi zatem posadę prezesa nowego przedsiębiorstwa – McDonald’s Canada, które miało być odpowiednikiem amerykańskiego matecznika i podlegać centrali w Chicago.

Tym razem Cohon się zgodził, przy czym postawił swoje warunki: nie chciał dostać gotówki, a równowartość sześciu milionów dolarów w akcjach McDonald’s, co czyniło go drugim, po Krocu, największym udziałowcem koncernu. Cohonowi udało się również przekonać Raya, aby kanadyjskie logo różniło się od amerykańskiego umieszczonym w środku litery “M” liściem klonu cukrowego. Ray zgodził się na takie drobne przeobrażenie znaku marketingowego. Jako ciekawostkę dodajmy, iż kanadyjski symbol marki jako jedyny na świecie nawiązuje do flagi lub godła danego państwa. Pod sterami Cohona kanadyjski oddział koncernu dynamicznie się rozwinął, co zaowocowało znakomitymi wynikami. W 2021 roku w tym kraju funkcjonowało około tysiąca pięciuset restauracji, dzięki czemu Kanada uplasowała się na szóstym miejscu pod względem największej liczby barów spod znaku złotych łuków na świecie. 

Powyższy wpis jest złożony z fragmentów audiobooka pt. Ray Kroc i imperium McDonald’s. Część 2. Globalna ekspansja. Jeśli ciekawi Cię biografia człowieka, dzięki któremu McDonald’s z małego baru w San Bernardino przeistoczył się w najbardziej rozpoznawalną sieć restauracji na świecie, książkę w wersji audio znajdziesz m.in. w Empiku, Audiotece, Legimi, Storytel oraz Bookbeat.